__ __ __ __ __ __





Orvaldi Antarctica Project 2005

WIADOMOŚCI Z OSTATNICH DNI

od 05.09.2004


s/y Panorama
29.07.2005, 11:10 CEST

Jacht Panorama stoi w tej chwili w Basenie Prezydenta w porcie Gdynia. Wejście do Gdyni konieczne było z przyczyn technicznych. Wokół jachtu zaczyna gromadzić się juz spora grupa kibiców, w tym znajome twarze naszych Klubowiczów. Wejście jachtu w główki portu Gdańsk odbędzie się pomiędzy godz. 15.00 a 16.00. jacht zacumuje na chwilę na przystani Polskiego Klubu Morskiego w Twierdzy Wisłoujście by punktualnie o 17.00, w pełnej gali pojawić się przy Targu Rybnym.
Na podstawie rozmowy telefonicznej z kapitanem Jerzym A. Koszem - RCh.

s/y Panorama
28.07.2005, 12:30 CEST

Jacht Panorama dzisiaj, ok. 02.00 w nocy zawinął szczęśliwie do portu Łeba, wracając w ten sposób po 326 dniach do Polski (wyjście ze Świnoujścia 05.09.2004 r.). Już o 06.00 rano na pokładzie stawił się nasz nieoceniony, klubowy bosman Kaziu przywożąc ze sobą: farby, pędzle i wszelkie inne niezbędne narzędzia, aby Panorama zrobiona była na bóstwo na jutrzejszą uroczystość. W tej chwili cała załoga intensywnie pracuje przy klarowaniu jachtu, wzbudzając przy tym wielkie zainteresowanie licznych turystów. Tłum podziwia jedyny jacht w porcie na którym coś się dzieje. Wieczorem kapitan zaplanował wyjście jachtu w kierunku Gdańska, gdzie oczywiście przybędzie jutro. Załoga nie może już doczekać się tych schłodzonych szampanów i innych oznak radości z powrotu naszej flagowej jednostki do Kraju. Przybywajcie kto żyw do Gdańska jutro o 17.00 !!! Na podstawie rozmowy telefonicznej z kapitanem Jerzym A. Koszem, przeprowadzonej poprzez normalną, krajową sieć telefonii komórkowej - RCh.


s/y Panorama
27.07.2005, 11:10 CEST

Nasza pozycja 54st29,5'N 015st10,2'E na 1000LT. Żeglujemy dostojnie popychani westowym 4B. Ponieważ mamy już malutki zapas czasu silnik wyłaczony. Z lewej strony Bornholm, z prawej Niechorze. Wreszcie u siebie, Witowo Radio mówi w powszechnie zrozumiałym języku. Na Bałtyku najlepsze jest to, że jak na mapie głębokość jest 10m to sonda też pokazuje 10m i nie trzeba szukać momentu wysokiej wody w jakimś porcie zasadniczym. Falszburty lśnią nieskazitelną bielą, słońce odbite od kabestanów razi sternika, 15 wyprasowanych banderek odwiedzanych krajów czeka na wywieszenie pod salingiem. JAKosz via sat-phone e-mail RCh.


s/y Panorama
26.07.2005, 11:09 CEST

Nasza pozycja 54st30,5'N 011st51,0'E na 1000LT. Właśnie mijamy przylądek Gedser z jego gigantyczną farmą elektrowni wiatrowych stojących w morzu. Na jachcie wszechobecny zapach chemii. Po ostatnim uzupełnieniu zapasów, w zestawie do czyszczenia jachtu mamy już chyba wszystkie rodzaje środków do mycia, szorowania, odrdzewiania i polerowania. Dorota, wychowana w dobrej szkole Zaruskiego, wzięła na siebie messingi (nota bene nieliczne na Panoramie). Wczoraj, po szybkim przejściu Kanału Kilońskiego, zatrzymaliśmy się na moment w Laboe - drugi pit stop od La Coruna. Część załogi wykorzystała postój do nadrobienia zaległości w zabiegach sanitarno-higienicznych, część do uczczenia kolejnego szczęśliwego ocalenia. Nielicznym udało się połączyć obie te rzeczy. GPS pokazuje do Rozewia 227Nm.
JAKosz
via sat-phone e-mail RCh.


s/y Panorama
25.07.2005, 10:30 CEST

1000 LT jesteśmy na 64 km Kanału Kilońskiego. Posuwamy się dostojnie po gładkiej jak lustro wodzie i równie dostojnie nasiąkamy wodą od obrzydliwej mżawki, która nam towarzyszy od paru godzin. Do Holtenau zostało 35 km, a stamtąd ok. 350Nm do Gdańska. W nocy śluzowaliśmy się w Brunsbuettel z jakimś frachtowcem na zasadzie upychania kolanem w komorze śluzy. Łączna szerokość dwóch kadłubów plus dwa nasze odbijacze była równa szerokości śluzy. Nieco ciasno ale za to bez czekania. Na jachcie sennie, po śniadaniu wszyscy pochowali się po kojach i nawet nie ma z kim pogadać. Skończyły się prognozy MetOffice, przeszliśmy na DWD i zmiana odczuwalna natychmiast - może to i dobrze bo zmywa z pokładu atlantycką sól. Wpływamy na takie mniej słone wody.
JAKosz
via sat-phone e-mail RCh.


s/y Panorama
24.07.2005, 12:30 CEST

Nasza pozycja na 1200LT 53st48.8'N 007st05.9'E. Dzień kolejny (jeden z ostatnich w tej wyprawie chlip, chlip...). W głośnikach brzmi Krzysztof Krawczyk - jak od tygodnia na rozpoczęcie dnia. Zbliżamy się do Kanału Kilońskiego. Na jachcie trwają przygotowania do obiadu (Agata odgraża się, że będzie indyk w owocach). A ponieważ jesteśmy w jednej wachcie to podejrzewam, że skoro Agata pichci - to nie Agata zmywa. Ech, pieski los kambuzników. W wolnych chwilach, powoli nadajemy jachtowi "medialnego" sznytu. W jednym porcie jedna burta, w drugim porcie druga burta a ręce coraz dłuższe :) Morze Północne przecięliśmy niczym skalpel chirurga powłoki brzuszne. Teraz wiatr trochę zdechł, wspomagamy się silnikiem. W pogotowiu czekają jeszcze pagaje i płetwy - wszak terminy zobowiązują. A jak trzeba będzie to i silnik od pontonu uruchomimy!!! Wracam do pracy, szmatka i odrdzewiacz czeka, przydzielona do czyszczenia powierzchnia złośliwie się rozrasta a obiad coraz bliżej. I chociaż żadne otwarte "grozby" z ust Skipera nie padły, że jak nie wyczyszczone to obiadu............ . To jednak każda odwaga ma swoje granice. Mogę bawić się w chowanego z tygrysem ale Skiperowi się nie podłożę.... :) Do następnego!! B.Kosowski
korespondencja umieszczona na stronie wprost z pokładu sy Panorama, JAK


s/y Panorama
23.07.2005, 10:30 CEST

Nasza pozycja na 1000LT 52st23.8'N 003st51.0'E. Jak się okazało wystarczy trochę domyć burty jachtu aby zyskać przychylność natury. Stojąc w Dunkerque i czekając na powrót ekipy zakupowej skorzystaliśmy z niskiej kei i trochę doczyściliśmy lewą burtę - bo wyglądała już nieco nieświeżo. Wyglada na to, że trawersując Atlantyk ekipa Andrzeja nie znalazła dogodnych kei do cumowania jachtu. O 0200 w nocy odebraliśmy świeżą prognozę z MetOffice. Tradycyjnie miało być W-NW 5-6. Tym razem, po godzinie zaczęło wiać tak jak obiecali. Na jachcie umilkł jazgot maszyny, a my suniemy pod największym kompletem 8+kn we właściwym kierunku. W tej chwili dochodzimy do trawersu Ijmuiden, nie widząc brzegu bo idziemy po cięciwie do Terschelling. Po shoping session w ostatnim porcie kambuz odżył. świeże warzywa, świeże pieczywo i wszystko inne też świeże. Kambuznicy, podobnie jak reszta załogi, świeżo wykapani. Dzisiaj do śniadania serwowano croissanty. Dostaliśmy SMSa od Bosmana klubowego z informacją, że czeka na nas w Gdańsku 29 lipca. Teraz to już nie wypada nam się spóznić. Zdwojono normę przebiegu dla wacht. Z ciekawością obserwuję rezultaty nowych zarządzeń. Na razie jedyne co się rzuca w oczy to to, że Bartek kręci kółkiem dwa razy szybciej i dwa razy więcej niż normalnie.
korespondencja umieszczona na stronie wprost z pokładu sy Panorama, JAK


s/y Panorama
22.07.2005, 10:50 CEST

Stoimy w Dunkierce, gdzie zacumowaliśmy godzinę temu. Zaparkowanie tutaj to trochę jak w centrum Wrocławia w godzinach szczytu. Dwie mariny zapchane małymi i średnimi plastikami. Krążenie Panoramą w wąskich przejściach między pontonami powoduje panikę wsród załóg pijących poranną kawę. Próba wejścia w jakąś dziurę po jachcie, który właśnie wyszedł, zawsze kończy się porażką ponieważ zawsze jest on krótszy od nas o jakieś 2-4m. Ostatecznie stanęliśmy przy na wpół zrujnowanym, zabytkowym pontonie z dumną tablicą "Docking prohibited". Tablicę, aby nie kłuła w oczy, zasłoniliśmy kawałkiem zardzewiałej blachy. Pan harbourmaster wyraził zgodę na postój, podał kody do toalet i nie skasował ani centa. Może my już tak zle wyglądamy? Poprzednie plany zostały tradycyjnie zmienione. Choć Dieppe jest ślicznym portem to niestety wypadło nam zbyt pózno (sklepy) więc, nawet go nie widząc, pojechaliśmy dalej. W Dover Strait trafiliśmy na korzystny prąd i żeglując ekspresowo, slalomem między promami koło Calais, wyszliśmy na Północne. Dunkierka spełnie wszystkie kryteria: jest na trasie, w porze otwarcia sklepów i podczas stania mamy przeciwny prąd. Poza tym wreszcie trzeba się wykąpać i przejrzeć silnik - bo to jednak nasza podstawa dotarcia do Gdańska w sensownym terminie. Teraz szybkie zakupy i po odwróceniu kierunku prądu dalej w drogę. korespondencja umieszczona na stronie wprost z pokładu sy Panorama, (gdzie się podział zespół redakcyjny?), JAKosz


s/y Panorama
21.07.2005, 11:36 CEST

Nasza pozycja na 1130LT 49st50.6'N 000st01.0'W. Czyli powrót na naszą półkulę. Pomimo zachęcających prognoz, nadawanych z lewa w szlachetnym języku Robin Hooda i z prawa w języku nieco mniej zrozumiałym, obiecujących nordwestowe 5-6, a nawet "occasionaly 7" woda w Kanale Angielskim gładka jak stół, a my popychamy na silniku aż idzie dym z rury wydechowej. Wczoraj mijaliśmy wyspy kanałowe. Tym razem wstrzeliliśmy się w prąd idealnie. Na rogu, koło Casquets, gnaliśmy z wdziękiem 12kn. W tym czasie na pokładzie odbywał się bankiet z okazji urodzin Wojtka. Niestety urodzinową butelkę Ballantinesa zostawiliśmy nietkniętą do najbliższego portu (Gdańsk?). Późnym wieczorem minęliśmy Cherbourg, zatem mimo wcześniejszych planów przejechaliśmy opodal, smętnie oglądając kolorową łunę świateł. Wieczór w porcie nie pasuje nam do koncepcji - sklepy zamknięte, prysznic niepewny. W tej chwili jako waypoint ustawiony jest Dieppe. Nie determinuje to niczego albowiem wcześniej były też wpisywane inne porty, a my wciąż płyniemy. Jedynie informacja, że kawa się kończy może mieć wpływ na jakąś desperacką decyzję. Teraz nieco statystyki. Przez cztery doby (niedziela popołudnie - czwartek popołudnie) przepłynęliśmy 600Nm (La Coruna - Dieppe). Odcinek Dieppe - Gdańsk to ok. 850Nm. Mowa o długości łamanych łączących punkty zwrotne. Przez te cztery dni mieliśmy umiarkowanie sprzyjające warunki. Nie wiem co z tego wynika w kontekście naszego przybycia do Gdańska 29 lipca na 1700. Póki co w zakładach, zawieranych na jachcie, jako jeden z nielicznych obstawiam wariant optymistyczny. Najbardziej pesymistyczną postawę reprezentuje nasz człowiek z Mazowsza. Ale oni, w Warszawie, tak już mają. W każdym razie, kiedy przeczytałem na stronie Jerzego nasze zawiadomienie o imprezie o 1700, to mam takie mieszane uczucia.
JAKosz
via sat-phone e-mail RCh.


s/y Panorama
20.07.2005, 11:55 CEST
Nasza pozycja na 1100LT 49st13.1'N 003st25.6'W. Wczoraj pod Ile d'Ouessant trafiliśmy w przeciwny prąd więc w przewężeniu między wyspą i kontynentem, na silniku, z prędkością ok. 1kn opuściliśmy Zatokę Biskajską i weszliśmy w Kanał Angielski. W nocy zdechło zupełnie czyli było kolejne 10h na maszynie. Teraz leniwy baksztag ale chyba trzeba będzie wspomóc się dieslem bo coś nam prędkość spada do 4kn. Załoga już przywykła do długiej oceanicznej fali. Kambuz na poziomie - 5 posiłków dziennie, wachty kombinują czym by tu zaskoczyć. Były już omlety z tuńczykiem, szykuje się zapiekany makaron z hiszpańską szynką. Na odcinku piwnicy niestety porażka. W czasie imprezy integracyjnej w La Coruna nie zachowano należytej czujności i skonsumowno najlepsze wina, do tego w ilościach ponadnormatywnych. W tej sytuacji do posiłków serwuje się coś z kartonów, czego zdaniem znajomego Hiszpana, nawet kloszard do ust nie weźmie. Dzięki za wszystkie maile i SMSy z wyrazami wsparcia. Mimo tego nieco wakacyjnego klimatu korespondencji na pokładzie pełne skupienie.

JAKosz via sat-phone e-mail RCh.


s/y Panorama
19.07.2005, 11:40 CEST
Nasza pozycja na 1100LT 47st40.2'N 005st44.0'W. Czyli do Ile d'Ouessant mamy 50Nm. Jak nic się nie zmieni to przejdziemy Zatokę Biskajską w dwie doby, czyli zgodnie z planem. Za kółkiem pełne skupienie, sternikowi nie wolno myśleć o rzeczach innych niż optymalne sterowanie. Niestety co pewien czas muszę zejść pod pokład i wtedy nie ma komu nadzorować wydanych zarządzeń. W tej chwili wachta in corpore śpiewa Pamelę (razem z Tercetem Egzotycznym, który uruchomili z CD) więc na przyrządach widzę, że sterowanie jest nieco odległe od optymalnego. Powoli, w miarę możliwości, klarujemy jacht po trudach Atlantyku i 11 miesięcznej żeglugi. Ala serwuje drugie śniadanie zatem trzeba kończyć.
JAKosz
via sat-phone e-mail RCh.


s/y Panorama
17.07.2005, 16:29 CEST
1610 mijamy Cabo Prior i wchodzimy na Biskaj. W nocy, w atmosferze wzajemnego zrozumienia i integracji załóg, odebraliśmy jacht od Andrzeja w La Coruna. Rano ształowanie, tankowanie, ostatnie zakupy i w drogę. Jacht po przejściu Atlantyku stał przy kei tylko 14 godzin. Rozpoczęliśmy naszą walkę z czasem. Mamy 1600 Mm i 12 dni do planowanego terminu powrotu. Jeżeli zdążymy to będzie znaczyło, że cuda się zdarzają. Przydałyby się jeszcze ze dwa kadłuby - trimarany żeglują szybciej.
JAKosz
via sms RCh (ostatni przekaz Lucyny z pokładu Panoramy na stronie Wyprawy)


s/y Panorama
16.07.2005, 20:11 CEST
Witam wszystkich.
Dzisiaj czyli 16-go lipca dotarliśmy z Horty na Azorach do Hiszpanii.Pierwszym, zresztą wymuszonym okolicznościami, portem było Camarinas koło Cabo Villano. Osiągnęliśmy go po 88 godzinach żeglugi na żaglach, 113 na silniku i żaglach oraz 88 na samym silniku, co pozwoliło na przebycie 1059Mm. Tyle sucha statystyka, która od razu pokazuje z jakim głównym problemem się porykaliśmy: jak zwykle brakiem wiatru. Stąd niemalże ciągłe "piłowanie" silnika, aby dopłynąć możliwie jak najszybciej. "Kosztowało" nas to łącznie na wszystkich etapach ponad 1200 litrów paliwa. Dla pikanterii dodam, że w chwili stanięcia przy kei pozostało nam niecałe 15 litrów paliwa (już po dokładnym "wysuszeniu" zbiornika głównego) - doszliśmy dosłownie na oparach!!! Dla ciekawskich: na ostatnim odcinku mieliśmy 15.6% cisz, 32.8% wiatrów w okolicach 1B, 29.7% o sile 2B, 9.4% o sile 3B, 9.4% w granicach 4B i zaledwie 3.1% o sile 5B. Nawet "pasat portugalski" nie wiał!!! Fatum, pech, naigrywanie losu czy jak to nazwać. Ale dotarliśmy, choć z opóźnieniem. Właśnie płyniemy jak najszybciej się da do La Coruny przekazać jacht Jurkowi i jego załodze. O ile dobrze odczytaliśmy z mapy pozycje nanoszone przez załogę 1 Etapu, to około godziny 5-tej nad ranem w okolicach pozycji 43 07'N-009 22'W przecięliśmy kurs "Panoramy" z dnia 22-23.09.2004. Tym samym zamknęliśmy pętlę zatoczoną dookoła Ameryki Południowej. (ap)
via e-mail RCh


Następna załoga s/y Panorama
14.07.2005, 09:28 CEST
Załoga zmienników w drodze do La Coruny. Zbliżamy się do Bordeaux. Za ostatnie 24 godziny mamy przejechane 1800 km. Na Panoramie będziemy starali się utrzymać podobne tempo.
via sms RCh
(Życzymy Załodze przebiegów może nieco mniejszych, ale takich, żeby zdążyli na czas ;-) Nawiasem mówiąc Ewa S. przyjmuje zakłady kiedy załoga Jurka przybędzie do portu zakończenia Wyprawy. Zapraszamy do obstawiania


s/y Panorama
12.07.2005, 1221 CEST

11.07 Nasza pozycja z godziny 1200UTC była następujšca 42 28N-019 34W. Wczorajszego popołudnia wreszcie, z prawie dwu dobowym opóźnieniem, weszliśmy w strefę regularnych wiatrów północnych. W końcu mogliśmy odstawić silnik (mamy na nim już ok. 40% czasu żeglugi) i normalnie pożeglować. Najpierw wiało 3-4, a dzisiaj przed południem nawet 6. Niestety musimy ostro piłować, aby mieć właściwy kurs co niestety nas spowalnia (och! gdyby można tak połóweczką). Mimo wszystko od wczorajszego południa udało nam się zrobić 120 mil i to we właściwym kierunku! Ostatni raz tak płynęliśmy prawie cztery tygodnie temu!!! I wciąż mamy prędkość 4-5 w. Czekam, aż morze się nieco uspokoi i będę mógł postawić gienię, co powinno nam dodać przynajmniej 1 knota. (ap) (ap)
via sat-phone e-mail RCh. W dziale Wyprawy "News" kolejne zaległe opisy pokładowej skryby Lucyny.


s/y Panorama
22.06.2005, 11:15 CEST

Już straciliśmy nadzieję, że w czasie tej wyprawy uda się uruchomić pokładową radiostację na Panoramie. Po wielu trudnściach Andrzejowi udało się ostatecznie obłaskawić złośliwe pudło. Wczoraj o 2230 GMT odbyło się spotkanie w eterze w którym brały udział aż 4 stacje: Radio Panorama (Andrzej) , nasz zaprzyjazniony krótkofalowiec z Pólnocnej Karoliny Robert (KB2PNM) oraz stacje z Wrocławia Zygmunt (SQ6FZ) i Grzegorz (SQ6JNE). Szczególowe info z pokładu przekazane zostało wcześniej (metodą tradycyjną) czyli via sat-phone email ale mamy nadzieję że wkrótce wrócimy do zamieszczania relacji 'na żywo' czyli plików mp3 z relacjami z pokładu. G.J.


s/y Panorama
21.06.2005, 19:49 CEST

Nasza pozycja o 1200UTC 36 07N-058 48W. Wciąż zmagamy się z wiatrami słabymi, zmiennymi i od dziobu, co nie pozwala nam rozwinąć skrzydeł i pognać do przodu mimo naszych wysiłków. Czekamy na wiatr jak z piosenki Poręby czyli na "nordwestową szóstkę". (ap)

Witajcie szczury lądowe, U nas, poza szerokością i długością geograficzną, nic się nie zmienia ;) , towarzyszą nam wciąż te same okoliczności przyrody - patrzymy w prawo, patrzymy w lewo i jakby chmury nawet te same. Dla uniknięcia zaniku mięśni, od czasu do czasu, zmieniamy sobie hals. Na nocnej wachcie odnotowano zaoczenie trzech czarnych delfinów, jednak ich zainteresowanie naszym statkiem było odwrotnie proporcjonalne do naszej ekscytacji - jednym słowem, olały nas. Na skutek aktywnej działalności kółek kulturalno-oświatowych, nasz rozwój duchowy osišgnął apogeum - posługujemy się wyłącznie literackim językiem (np. czy pomidorowa aby na pewno konweniuje z kaszą?) i słuchamy Vivaldiego. Z okazji zbliżających się urodzin kapitana opracowujemy program artystyczny pod roboczym tytułem "Pływający cyrk Monty Pochodaja". W wolnych chwilach, pasjami, oddajemy się uprawianiu gier i zabaw towarzyskich, choć skończyły nam się już pomysły, więc chętnie zaczerpniemy inspiracje z zewnątrz - przesyłajcie propozycje na lsd73@op.pl (wyłącznie tekst, max 20KB). Wydarzeniem dzisiejszego dnia było nawiązanie łączności radiowej na "giełdzie" ze statkiem "Polar Columbia" oddalonym od nas jakieś 500 mil na południe, z którego odpowiedziała nam najprawdziwsza Polka - Julita (pozdrawiamy gorąco!). Jesteśmy z nią umówieni na łączność na jutro. (Lucyna)
via sat-phone e-mail AB


s/y Panorama
19.06.2005, 20:17 CEST

Nasza pozycja o 1200UTC 34 37N-061 44W. Powolutku pchamy się na północny-wschód, gdzie zgodnie z mapami pilotowymi i faksami pogodowymi wreszcie powinno nam przywiać z westu z jakąś sensowną siłą. Póki co mamy słaby SSW-S. (ap)

Wybaczcie rejsowemu skrybie dłuższą przerwę - dwie doby na Bermudach umknęły bardzo szybko. Byliśmy pochłonięci przede wszystkim przygotowaniami do kolejnego przelotu: szycie żagli, wymiana oleju, próby naprawienia radiostacji, pranie, zakupy, sprzątanie i takie tam. Drugi dzień upłynął pod hasłem 'nie ma takiej rury na świecie, której nie można odetkać', czyli przetykania odpływu kokpitu - szczęśliwie obyło się bez ofiar w ludziach. Operacja zakończyła się sukcesem dzięki sprawnej i ofiarnej akcji nurkowej przeprowadzonej przez Tomka. Dla siebie mieliśmy tylko wieczory, jeden planowy, drugi podarowany przez kapitana. No i, przyznać trzeba, te wieczory były nasze. Zaczęło się niewinnie, od opowieści wilków morskich, wymienianych ze spotkanym wcześniej Samotnym Żeglarzem, z którym odnalezliśmy się w marinie, potem jednak ruszyliśmy w miasto i na to, w zasadzie, powinnam spuścić zasłonę miłosierdzia. Były szanty na ulicach St. George, opanowaliśmy miejscową dyskotekę, plażowaliśmy się przy świetle księżyca - cud, że policja nas nie zgarnęła. Same Bermudy są mocno przereklamowane, właściwie to dziura, gdzie przypływają wielkie statki z amerykańskimi turystami, a miejscowe kobiety mają patologiczną nadwagę. Zabudowa składa się z małych, kolorowych domków z białymi dachami: różowych, błękitnych, seledynowych, żółtych, liliowych, pomarańczowych, bordowych. Jest też niedokończony gotycki kościół i pole golfowe. Życie toczy się tu powoli, ceny są makabrycznie wysokie, większość ludzi ma wytatuowane jakieś napisy i panuje jakiś taki rastamański klimat. Już trzeci dzień jesteśmy na oceanie, który przywitał nas znanym nam tak dobrze wiatrem w mordę, przećwiczyliśmy katarynę, oj przećwiczyli. Dzisiaj jedziemy 'szmeterlingiem' (zwanym popularnie motylem), kursem 50 z prędkością 3.5-4 węzła - byle do 40-go równoleżnika, może tam coś powieje. Znowu spotkaliśmy wieloryba, można go było nawet zidentyfikować - wg commandante był to wieloryb butlonosy. Po opuszczeniu Bermudów przesunęliśmy zegarki 2h do przodu, na czas azorski, teraz dni zrobiły się trochę nienaturalne, np. po 22 wciąż świeci słońce, za to jesteśmy opóznieni w stosunku do Polski już tylko o 3h. Powoli tracimy orientację w czasie, daty można jakoś ustalić po rozkładzie wacht, ale dni tygodnia to cišgła zgadywanka, a zdania są coraz bardziej podzielone. Dzisiaj chyba niedziela. Tyle na dzisiaj, z głośników na pokładzie sączy się sentymentalna muzyka i zrobiło się jakoś ckliwie, chyba trzeba będzie reaktywować jakieś kółka kulturalne. Załoga, jak zwykle, pozdrawia rodziny i bliskich, myślimy o Was często. (Lucyna)
via sat-phone e-mail AB


s/y Panorama
14.06.2005, 21:06 CEST

Pozycja z godziny 1200UTC 32st43N-067st00 W W końcu cyklon tropikalny Amelie wygasł nad Stanami i wszystko wróciło do normy: czyli wiatry ze statystycznego S-SW-W słabie i zmienne. Gnamy na silniku wspomagając się żaglami. (ap) Po trudach i udrękach żeglugi oceanicznej, z każdą chwilą jesteśmy coraz bliżej Bermudów. W związku z tym nasz Pan i Władca, Kuk Wścieklica, a zarazem 4 załogant w jednej osobie, niejaki Andrzej P. ogłosił konkurs z nagrodami. Ten, kto pierwszy dostrzeże upragniony ląd, zostanie, zgodnie ze starą morską tradycją, po królewsku wynagrodzony - oczywiście, po zweryfikowaniu zaoczenia Ziemi przez komisję w składzie: rzeczony Andrzej P. oraz Norbi. Komisja ustali, czy obraz, jaki ukazał się szczęsliwcowi nie jest aby fatamorganą, chmurą lub majakiem. Na pokładzie i w messie ruszyła machina spekulacji, jaką nagrodę otrzyma sokole oko. Co bardziej sceptyczni podejrzewają, że nagroda będzie wywodzić się wprost od ziemniaka. Ziemniak � produkt na Bermudach podobno zakazany ze względów sanitarnych, ziemniak � produkt, którego na jachcie jest w bród, ziemniak � wróg każdego kambuźnika, z którym walka trwa od początku rejsu. Efektami tej walki były: pizza ziemniaczana, wszelkie odmiany zup z ziemniakami, placki ziemniaczane, tort ziemniaczany, sałatka ziemniaczana, frytki oraz ziemniaki przegotowane, niedogotowane, przesolone, niedosolone i na słodko, czyli bataty. Prawdopodobne nagrody to: order z ziemniaka, wiadro ziemniaków do obrania, mączka ziemniaczana oraz stonka ziemniaczana. Podobno są jednak na jachcie optymiści, którzy wierzą, że commandante wynagrodzi ich złotym dublonem, przykiszonym Bucanero, albo przynajmniej uściskiem dłoni prezesa. (Tomek E.)
via sat-phone e-mail, RCh


s/y Panorama
10.06.2005, 01:45 CEST

Nasza pozycja 09.06 o 1200UTC 30 20N-074 28W. Pogoda i wiatr calkiem fajne, ale nie z tego kierunku co trzeba. Nasz kurs na Bermudy to obecnie ok. 78 stopni, a wiatr wieje z E-ENE. Piłujemy jak możemy, ale nadzieja na kurs bezposredni jest znikoma i musimy się liczyć z małym poslizgiem. Może pózniej uda się go nadrobić. Faksymile i prognozy z Bostonu i Nowego Orelanu raczej się na razie nie sprawdzajš. Kolejne próby połšczenia przez MF/HF się nie powiodły. Sprawdzimy dokładnie instalację antenowš na Bermudach. Reszta OK. Pozdrawiamy wszystkich. ap
via sat-phone e-mail, w Newsach w dziale Wyprawa Orvaldi Antarctica kolejna barwna relacja Lucyny i poprzednie doniesienia, RCh


s/y Panorama
07.06.2005, 23:12 CEST

Nasze pozycje: 05.06 1400UTC 25 05N-080 00W, 06.06 1200UTC 27 41N-079 42W,07.06 1200UTC 28 43N-078 04W. Wyszlismy juz z pod dzialania Gulf Streamu, ale poki co mamy wiatr z SE i idziemy calkiem niezle 4-7w. Niestety przed nami "dziura" wiatru - zobaczymy?! (...) DataKit z Satcoma uruchomiony - ta relacje wysylamy za jego pomoca. Jutro wyslemy dluzsza relacje.Pzdrv. AP
via sat-phone e-mail RCh


s/y Panorama
05.06.2005, 23:32 CEST

Pozdrowienia z oceanu. Na trawersie Miami. Jak widać, udało mi się uruchomić data-kit. Ciekawe tylko, ile to bedzie kosztować:) Załoga ok, kapitan też. Teraz pragniemy deszczu, żeby się wykąpać. Słuchamy salsy na pokładzie, nic nie wieje, nic się nie dzieje. Maniana. Lucyna.
via sat-phone e-mail JAK


s/y Panorama
04.06.2005, 03:58 CEST

Nie bez kłopotów wyszliśmy z Havany. Nikły wiatr, piłujemy na silniku. Codziennie parę godzin ulew tropikalnych. Pozdrowienia. Andrzej.
via SMS JAK


s/y Panorama
03.06.2005, 03:16 CEST

Koniec rejsu. Wracamy do kraju obładowani rumem i cygarami. Na pożegnanie odwiedzili nas ambasador i konsul RP. Żegnamy Kubę i wszechobecne moskity. Bonczek.
W oryginale było "Koniec seksu.." Składam to karb działań słownika w telefonach Nokia (spróbujcie wpisać słowo rejs przy włączonej opcji słownik). W galerii umieściliśmy parę zdjęć prosto z Havany.
via SMS JAK


s/y Panorama
31.05.2005, 23:50 CEST

Jacht 30.06 dotarł do Havany. Załoga w komplecie, zmiana też. Tuner został zaaresztowany na lotnisku w Havanie, ponieważ zagraża rewolucji, próbujemy go wydostać. Zaopatrzenie ok. Relacja, zdjęcia, kiedy dostaniemy sie do szybszego łącza, moze wrzucimy cos na http:||transatlantyda.blog.onet.pl Pozdrowienia. Zmiennicy.
Obszerniejsza relacja z pierwszych dni pobytu w Newsach w dziale Wyprawa Orvaldi Antarctica - gorąco polecam
via e-mail JAK


s/y Panorama
31.05.2005, 18:50 CEST

Wczoraj o 2000 czasu jachtowego wpłynęliśmy do mariny Hemingwaya w Havanie. Prowadzili nas przez radio jak samolot na Heathrow mówiąc jakie boje mamy mijać i którą burtą. A potem zaczął się korowód. Ale trzeba przyznać, że sprawnie i szybko przeprowadzony. Najpierw odprawa sanitarna - oglądanie leków i prowiantu, potem pies szukający narkotyków, potem inspekcja i szukanie.... Pełna egzotyka. Na koniec pograniczniki, custom i immigration. A potem ci z mariny. A potem to już: Welcome on Cuba. Następna załoga już tu jest. Pozdrowienia od wszystkich. PS Moskity swoją zajadłością przebiły te z Jamajki. Darek.
via SMS JAK


s/y Panorama
29.05.2005, 20:20 CEST

Pozycja 23st08'N 079st36'W. Końskie szerokości nie bez powodu mają swoją złą sławę. Nadal płyniemy na silniku, wiatru zero. Figurujemy już w komputerach miejscowego coastguardu. Zostaliśmy zauważeni i przepytani przez radio o szczegóły. Na jachcie wyroiły się moskity i zatakowały nocą na pełnym morzu. Dla podtrzymania właściwego morale załogi zarządzono kąpiel, a do obiadu podano wino schłodzone do 27stC. Dzisiaj kulminację słońca oglądaliśmy po raz pierwszy od strony S. Oznacza to, że przegoniliśmy słońce w naszej podróży na północ. Darek.
via sat-phone JAK


s/y Panorama
28.05.2005, 16:10 CEST

Pozycja 22st11'N 077st26'W. Dalej bez wiatru, dalej na silniku ale za to wzdłuż kubańskiego wybrzeża. Darek. via sat-phone JAK


s/y Panorama
26.05.2005, 23:11 CEST

Sukces!!! Aktualnie trochę wieje, udało nam się nawet przepłynąć kilka godzin na żaglach! Moskity sie zadomowiły, płyną razem z nami. Upał okrutny, znacznie gorszy niż na równiku. Przepłynęliśmy między Jamajką i Haiti, widzimy Kubę (wschodni cypel), będziemy płynąć przez Winword Passage. Pozdrawiamy.
via sat-phone AZK


s/y Panorama
26.05.2005, 11:50 CEST

Ha! Dokonaliśmy lotnej kontroli pod okiem sponsora wyprawy. Telefon o godz. 0450 (ichniego czasu) odebrali, aczkolwiek z pewnym ociąganiem. Wachta służbowa posłusznie obudziła kapitana, który wyspowiadany został z warunków nautycznych i "atmosferycznych" (chodzi o atmosferę na pokładzie oczywiscie;-) Niestety zakłócenia na łączach sprawiły, że nie udało nam sie wydobyć niczego ponad to, co już wiemy: "Dalej prawie nic nie wieje. Pozdrawiamy", co zapewne ma znaczyć, że wszystko w porządku. Potem połączenie zostało brutalnie przerwane... zapewne tylko dlatego nie udało im się złożyć życzeń na Dzień Matki;-)
via sat-phone AZK


s/y Panorama
24.05.2005, 21:20 CEST

Pokonaliśmy biurokrację (nie ma to jak polska wprawa) i znowu udało nam się wyrwac na morze. Standardowo nic nie wieje, jak tak dalej pójdzie to 3-tygodniowy rejs skończymy z bilansem 12 h na żaglach! Zaraz będziemy mijać wschodni cypel Jamajki. A przed nami Kuba! Wyspa jak wulkan gorąca! Pachnąca tytoniem i rumem... juz za parę dni, za dni parę... Pozdrowienia z raju;-)
via sat-phone AZK


s/y Panorama
24.05.2005, 14:07 CEST

Właśnie opuszczamy Jamajke i kierujemy się na Kube. Wszyscy myślą o wietrze, bo silnik nam już obrzydł. Tent atlantycki po paru naprawach znowu ratuje nam życie. U nas wszystko dobrze no i wreszcie moskity dadzą nam spokój. Bonczek
via SMS AB


s/y Panorama
22.05.2005, 15:30 CEST

Jamajski żar tropików. Jest karaibsko, czyli tak jak miało być. Wczoraj byliśmy na wycieczce na północnym krańcu wyspy. Są również pewne niedogodności. Jesteśmy pogryzieni przez moskity. Każdy ma kilkaset ukąszeń. Moskit nadlatuje bezszelestnie, a ukąszenie czuć dopiero jak odleci. Czekamy do wtorku bo dzisiaj niedziela, a jutro lokalne święto - w urzędach nic się nie załatwi. Biurokracja typowa dla tego obszaru. Wymagane permity na żeglugę, za które oczywiście trzeba płacić. Permit z Panamy był sprawdzany bardzo skrupulatnie. Wydatki administracyjne i zakup diesla w ilościach jak dla krążownika (słabe wiatry) poważnie nadszarpnęły nasz budżet. Najgorsze jest to, że prognozy znowu mamy "wiatry zmienne" czyli pewnie dalej na silniku. Wieczorem, z przewodnikiem, wybieramy się do dzielnicy takiej bardziej egzotycznej. Po powrocie opowiemy.
via SMS JAK


s/y Panorama
21.05.2005, 14:00 CEST

Cumujemy w marinie w Kingston. Tym razem już bez problemów. Przyswajamy lokalne zwyczaje: brak pośpiechu, reggae, rum. Siedzimy w knajpie i czcimy szczęśliwe ocalenie przed cyklonem Adrian. Przed chwilą spadł owoc mango nieopodal sprzętu Andrzeja. Owoc zjedliśmy. Sprzęt nietknięty. Pozdrawiamy.
via SMS JAK


s/y Panorama
20.05.2005, 13:29 CEST

Ok. 0600 tutejszego czasu (u Was to 1300 była) zacumowaliśmy w Royal Yacht Clube w Kingston na Jamajce. Zmieścilismy się w marinie tylko dlatego, że akurat wychodził na chwilę jakiś jacht. Nie mamy pewności, czy nas nie wyrzucą. Całą drogę przebyliśmy na silniku, w baku zostało nam tylko 35 litrów paliwa! Zapowiadanej depresji tropikalnej narazie nie widać. Pozdrawiamy serdecznie i weekendowo, rozkoszując się tym miłym porankiem. Trochę odpoczniemy, a potem... ruszamy na podbój Karaibów!!!
via sat-phone A.Z.-K.
PS. Znad Pacyfiku nadciąga huragan Adrian. W ciągu najbliższego weekendu ma się przetoczyć nad Kubą (tam to będzie już tylko depresja tropikalna z wiatrami do 35 węzłów (8stB). Tak mówią prognozy... - ale do tej pory niespecjalnie się sprawdzały.


s/y Panorama
18.05.2005, 15:40 CEST

Pozycja: 15st39,9'N, 077st54,0'W. Jesteśmy 150 Mm od Jamajki. Wiatru nadal brak. Upał okrutny, dla ochłody kąpiemy sie w morzu. Kambuz wczoraj dokonał cudu i na obiad wydał naleśniki w dwóch smakach. Pozdrawiamy serdecznie wszystkich przy biurkach;-)
via sat-phone A.Z.-K.


s/y Panorama
17.05.2005, 21:35 CEST

Przyślijcie jakąś lepszą prognozę pogody!!! Ta, którą dostajemy zupełnie się nie sprawdza. Zamiast przewidywanej trójeczki z NW jest zero w porywach do... zera. Pozdrawiamy tropikalnie, załoga Panoramy.
via sat-phone P.Orwaldi - a potem na podstawie rozmowy telefonicznej - A.Z.-K.


s/y Panorama
16.05.2005, 1710 CEST

Pozycja: 12st41'N, 079st00'W. Po gorączkowych chwilach w Colon udało nam się szczęśliwie dopełnić wszelkich formalności (dolary płynęły jak woda;-) i wypłynąć w sobotę. Upał nieziemski, żar się z tropikalnego nieba leje, a wiatru ani śladu. Płyniemy na silniku, a przy każdym najlżejszym nawet podmuchu wietrzymy genuę i foka bliźnika. Zestawu "Data Kit", ani Grzesiowego kabelka nie udało nam się jeszcze odnaleźć. Poszukiwania trwają. Pozdrawiamy gorąco z gorącego pokładu Panoramy.
via sat-phone JAK - a potem na podstawie rozmowy telefonicznej - A.Z.-K.


s/y Panorama
13.05.2005, 21:05 CEST

Nowa załoga dotarła już na miejsce. Po pełnym niecierpliwości oczekiwaniu przypłynęła i Panorama. Jacht został przejęty dzisiaj rano (wg miejscowego czasu), a w tej chwili trwają zakupy zaopatrzeniowe. Na zakupy pojechali z miejscowym agentem - tak bezpieczniej. W Colon wg oczekiwań - drogo (dolary lecą jak szalone) i nie do końca... bezpiecznie. Jeśli zdążą pozałatwiać kwitologię wyruszą już jutro. Pozdrawiają gorąco.
na podstawie rozmowy telefonicznej - A.Z.-K.


s/y Panorama
11.05.2005, 20:44 CEST

Na jutro tzn.12.05.05 na godz. 0700 czasu panamskiego mamy wyznaczony termin przejścia Kanalu. Znaczy to, że w śluzie Miraflores będziemy ok 0800-0900, ok 1000 w Pedro Miguel i ok. 1400-1600 (chyba nie poźniej...) w śluzie Gatun. W Panamie coraz goręcej i bardziej parno. Tęsknimy za chłodnym Wrocławiem. Niedługo będziemy mogli opowiedzieć wszystko osobiście, więc nie rozwodze się dłużej. Pozdrawiamy gorąco załoga Panoramy.
Przejście Panoramy przez kanał można oglądać na web-kamerach gdzie widać śluzy Miraflores i Gatun. Czas w Panamie: CEST - 7h.

via e-mail AB


s/y Panorama
10.05.2005, 20:39 CEST

Dziś w nocy wróciliśmy z Wysp Perłowych do Bilboa. Upał, owszem, ale nikt nie mówił, że będzie chłodno!!. Na wyspach znaleźliśmy piękne muszle, więc teraz bagaż zrobił się sporo cięższy, nic to, damy rade! Niestety w kanał wpływamy dopiero 12.05. Jest gorąco
Jest świetnie!
Zimne piwo jest doskonałe!
A słodki prysznic jeszcze lepszy!
Pozdrawiamy i do niedługiego zobaczenie. Hania

via e-mail AB


s/y Panorama
06.05.2005, 22:43 CEST

Jesteśmy na Archipelagu Wysp Perłowych, śluzowanie mamy dopiero 11.05. Tutaj: bezludne wyspy, piaszczyste plaże, langusty prosto z morza, kokosy prosto z palmy, perły i korale prosto z plaży. Modlimy się aby Jurek nie złowił więcej ryb. Przybój jest wysoki i szukamy sponsora na naprawę aparatu - okazało się, że nie służy do zdjęć podwodnych. Panowie piją kawę, panie się kąpią, wspólnie bardzo dobrze się bawimy. Pozdrawiamy tropikalnie. Załoga Panoramy
via sat-phone AB


s/y Panorama
04.05.2005, 22:23 CEST

Stoimy czwarty dzień w Panamie i ciągle nie wiemy na kiedy wyznaczą nam termin przejścia. Wszystkie formalności już zostały przez nas dopełnione i teraz czekamy tylko na wyznaczenie terminu. W Panamie jest bardzo gorąco i wilgotno, powoli przyzwyczajamy się do tutejszego trybu życia. Nie można tu nic robić za szybko - na wszystko przyjdzie czas. Odnosi się nawet wrażenie, że pośpiech w takich warunkach poniża - i to nie np. urzędnika, ale petenta. Gentelmana w tropikach poznaje się po tym, że ma na wszystko czas. Mierniczy, który sprawdzał gotowość Panoramy do przejścia Kanalu na moje pytanie, kiedy możemy spodziewać się terminu przejścia Kanalu, najpierw spojrzał na mnie ze zdziwieniem, że w ogóle takie pytania przyjść mogą dobrze wychowanemu człowiekowi do głowy, a potem filozoficznie odrzekł: "Two days, two weeks - who knows?". W tej sytuacji może sie zdażyć, że w oczekiwaniu na lepsze czasy popłyniemy na Wyspy Perlowe, odległe o 40 mil. Pozdrawiam wszystkich śledzących nasze losy. Wojtek Radziun
via e-mail AB


s/y Panorama
02.05.2005, 19:44 CEST

Wczoraj zacumowaliśmy w Zatoce Panamskiej, w porcie jachtowym w Bilboa. Jeszcze nie wiemy co dalej... formalności "kanałowe". Może sie okaże, że wrócimy na Wyspy Perłowe. Teraz chodzimy po Panama City, które jest super ciekawe! A Ocean pokazał nam wszystkie swoje oblicza. Od całkowitej flauty - silnik, do burzy z piorunami i ulewnym deszczem - dzięki czemu mogliśmy wreszcie zrobić kąpiel w słodkiej wodzie. Pozdrowienia dla Wszystkich. Hania
via e-mail AB



s/y Panorama
30.04.2005, 22:54 CEST

Pozycja: 07st08'N, 079st15'W. Właśnie wpływamy do Zatoki Panamskiej i za około 16 godzin, jeśli Neptun pozwoli dopłyniemy do Panamy. Jesteśmy w pełnej gotości na starcie z tutejszą biurokracją i zdeterminowani, aby jak najszybciej znale�ć się na Atlantyku. Po ostatnich dwóch dobach burz i ulew tropikalnych znów cieszymy się możliwością wygrzewania się w słońcu. Pozdrawiamy. Wojtek Radziun z załogą.
via sat-phone AB


s/y Panorama
25.04.2005, 22:57 CEST

Pozycja: 01st17'N, 087st02'W. Płyniemy pod żaglami, chwilami nawet z prędkością 4.9 kn :-). Obecnie temperatura wynosi 30st. Pacyfik tak jak na poprzednim odcinku rejsu puściutki. Jesteśmy tylko my i bezmier Oceanu. Wczoraj zaraz po przejściu równika mieliśmy zaszczyt gościć na pokładzie Neptuna z Prozerpiną. Władca Mórz i Oceanów nadał nam imiona, a cała uroczystość przebiegała w wyjątkowo miłej atmosferze. Pozdrawiamy już z półkuli północnej. Załoga Panoramy.
Relacjonująca Światło Księżyca nie chciała podać pozostałych imion.
via sat-phone AB


s/y Panorama
24.04.2005, 21:52 CEST

Właśnie przekroczyliśmy równik i będziemy sie intensywnie chrzcić. Płyniemy w stronę Panamy. Pozdrawiamy bardzo serdecznie. Załoga Panoramy
via sat-phone AB


s/y Panorama
23.04.2005, 19:35 CEST

Mieliśmy wypłynąc wczoraj, ale jakoś się przedłużyły przygotowania, no i odpływamy dziś ok 15tej. Ludzie tutaj są szalenie życzliwi, uśmiechnięci i uczciwi. Dziś upał, ale znosimy go dobrze. Przed nami znów bezmiar Oceanu..... Serdecznie pozdrawiam. Hania
via e-mail AB


s/y Panorama
23.04.2005, 0203 CEST

Cały dzień nurkowaliśmy (6 godzin) w wodach Galapagos. Mieliśmy aparaty tlenowe i mogliśmy podziwiać w komfortowych warunkach tutejsze życie podwodne. Jesteśmy wykończeni, ale szczęśliwi, że dane nam było to zobaczyc. Rekiny, plaszczki, niezliczone ilości ryb, no i foki, które zapraszały nas do zabawy. Planujemy wypłynąć jutro (23.04) w kierunku Panamy. Musimy tylko zaprowiantować do końca jacht i dokonać bierzących napraw. Jesteśmy zachwyceni Wyspami Galapagos, te żółwie pływające dookoła jachtu, nie mówiąc już o świecie podwodnym. Z takich miejsc nie chce sie wypływać, jednak czas goni. Serdeczne pozdrawienia dla wszystkich klubowiczów oraz sympatyków. Wojtek Radziun
via e-mail AB


s/y Panorama
22.04.2005, 21:11 CEST

Żółwie pływają wokoł Panoramy, a foki wręcz nie dają nam spokoju wciąż pokrzykując i wskakując na wszelkie możliwe pontoniki i łódeczki. To sie po prostu dzieje ! Hania
via e-mail AB


s/y Panorama
21.04.2005, 21:30 CEST

Jesteśmy w Puerto Baqerizo Moreno na wyspie San Cristobal najbardziej na E z archipelagu. Wczoraj wypoczenek, natomiast dzisiaj wycieczka po całej wyspie: wejście do rezerwatu żółwi - rzeczywiście ogromnych i nieruchawych, wejście na koronę krateru która prawie ciągle jest we mgle i gdzie jest chłodno w przeciwieństwie do upalnego wybrzeża; na koniec obiad w prywatnej knajpce, gdzie pokazano nam wpisy do książki pamiątkowej z poprzedniego rejsu Panoramy, gdy płynęła do Australii. Prawdopodobnie pojutrze wyruszymy do Panamy po drodze w zamierzeniach wyspy Perłowe i kanał, jeśli Neptun pozwoli to jeszcze archipelag San Blas i powrót do Colon. Tribulantes są zadowoleni, zdrowi tylko od czasu do czasu ktoś się podpiecze. Pozdrawiam Julek.
via e-mail AB


s/y Panorama
20.04.2005, 19:50 CEST

Po 10 dniach płynięcia po całkowicie pustym Pacyfiku, dotarliśmy do Galapagos. Jak dotychczas rejs bardzo udany! Jesteśmy wszyscy ogorzali od słońca, ale i tak natychmiast rozpoznają w nas Europejczykow. Widok plaży mnie zachwycił, masa fok i foczek wyleguje się w słońcu i swawoli w wodzie! Egzotyka jak trzeba! Pozdrawienia Hania
via e-mail AB


s/y Panorama
20.04.2005, 19:30 CEST

Z internetkafejki na San Cristobal. (...) z tym mlekiem to nie przesadzili,,,,,,,, zaraz kupuje 12 sixpackow chocbym mial 5 razy kursowac po pol dolca za water taxi z portu na jacht i nazad(drugie 50 centow). Do Galapagos dotarlismy na resztce paliwa przepompowywanej do rozchodowego dzieki przechylowi jachtu na prawa burte(ster lewo na burt) - wtedy pompa chwytala paliwo.......Jest super-cale szczescie ze tutaj mozna kupic browarek (...). Za dwa ,trzy dni lecim do Panamy. Dzieki za sms i zyczenia (...). Pozdrowka. Ryszard
via e-mail RCh


s/y Panorama
17.04.2005, 23:20 CEST

Pozycja: 05st00'S, 086st07'W. Powoli i systematycznie zbliżamy się do Galapagos. Wczoraj wesołe stado delfinów tańczyło dookoła jachtu, czasem ptaki nas odwiedzają. Panie piją kawę, panowie zażywają oceanicznych kąpieli. Brązowiejemy i humory nam dopisują. Jedynym problemem na jachcie jest kończące sie piwo, natomiast mleka mamy nadmiar. Jednym słowem sielanka. Pozdrawiamy Was bardzo ciepło. Załoga Panoramy.
via sat-phone AB


s/y Panorama
15.04.2005, 23:10 CEST

Pozycja: 06st40'S, 084st12'W. Kolejny dzień spokojnej żeglugi. Nocami zbieramy garściami gwiazdy, w dzień oglądamy promienie słońca tańczące na falach. Temperatura i kołysanie oceanu powodują, że popadamy w grafomaństwo. Pozdrawiamy w romantycznym nastroju. Załoga Panoramy.
via sat-phone JAK


s/y Panorama
14.04.2005, 22:55 CEST

Pozycja: 07st19'S, 082st21'W. Wczoraj widzieliśmy wieloryba, dużego wieloryba. Poza tym "w tak pieknych okolicznościach przyrody" oddajemy się kontemplacji i jesteśmy już bliscy stanowi nirwany. Prawdopodobnie jeszcze przed Galapagos rozpłyniemy się miedzy bytem, a niebytem. Jedno jest pewne: życie jest piękne,(a powrót do rzeczywistości będzie trudny wrtącił ktoś w tle przerywając Wojtka relację, ale o tym jeszcze nie myślimy.) Wiatry mamy spokojne, teraz 4B i płyniemy z predkością około 6kn, natomiast rano mieliśmy chwile ciszy. Dobowo robimy około 120Mm. Bardzo serdecznie pozdrawiamy przesyłajac trochę tej iście wakacyjne atmosfery, Wojtek i załoga
via sat-phone AB


s/y Panorama
13.04.2005, 22:35 CEST

Akutalna pozycja: 08st23'S, 081st17'W. Łagodny pasat wiezie nas spokojnym i troszkę monotonnym rytmem w stronę Galapagos. Chłodny prąd peruwiański powoduje, że mimo bliskości równika nie odczuwamy zbytniej spiekoty, słońca jednak nam nie brakuje i z lubością się w nim wygrzewamy. Bardzo serdecznie Was wszystkich pozdrawiamy i cieszymy się, że wreszcie możemy dzwonić. Ogromne podziękowania za doladowanie telefonu. Wojtek PS. Czekamy na informacje od Was.
via sat-phone
Załoga nie ukrywała swojej radości z nawiązania łączności, niemal wyrywali Wojtkowi słuchawkę pozdrawiając nas i przesyłając buziaki. AB


s/y Panorama
09.04.2005, 20:01 CEST

Nadal stoimy w Callao. Dwa dni zalatwialiśmy formalności związane z wejściem do portu i przekroczeniem granicy Peru. Dzięki uprzejmości p.Marii Kralewskiej, właścicielki biura turystycznego w Limie (gorąco polecam) było to w ogóle możliwe. Bez niej trwałoby to prawdopodobnie dużo dłużej i kosztowało bardzo słono. Wczoraj hucznie pożegnano starą i powitano nową załogę. Planujemy na jutro wyjście w kierunku Galapagos. Mamy nadzieję, ze formalności związane z wyjściem nie bedą już tak uciażliwe. W miedzyczasie zwiedziliśmy Lime i okolice. Teraz czekamy z niecierpliwością na ponowne spotkane z oceanem. Pozdrawiamy. Wojtek
via e-mail
Niestety ze względu na problemy z łącznością satelitarną możliwe, że następna informacja z pokładu będzie dopiero za 3-4 tygodnie, gdy Panorama po odwiedzeniu Galapogos dopłynie do Ameryki Środkowej. AB


s/y Panorama
05.04.2005, 15:33 CEST

Stoimy na boi w Callao. Za kilka dni Panorama z nową załogą wyruszy dalej. Na razie wielkie sprzątanie na jachcie. Pozdr. Wojtek
via sms AB


s/y Panorama
05.04.2005, 11:55 CEST

Podchodzimy do portu, jeszcze godzinka. Pozdrowienia
via sms RCh (Port o którym mowa to Callao (Lima) w Peru)


s/y Panorama
27.03.2005, 22:30 CEST

Wypływamy z Antofagasty. Kierunek Peru. Przesyłamy bardzo ciepłe życzenia świąteczne. Wojtek Radziun
via sms AB


s/y Panorama
26.03.2005, 22:36 CET

Jesteśmy w gorącej Antofagaście (prawie dokładnie na Zwrotniku Koziorożca). Bardzo ładne i dość bogate miasto w środku pustyni. Jest to największy port w tej części Chile, służy też jako port dla Boliwii. Wybieramy się jutro zwiedzać putynię - jak się uda. Tu bardzo świetują Wielkanoc(np. w restauracjach nie mozna zjeść mięsa) i niemalże wszystko jest pozamykane więc nie wiem czy znajdziemy jakiś środek lokomocji. Wojtek Radziun
via e-mail AB


s/y Panorama
26.03.2005, 14:17 CET

Właśnie jesteśmy 6mil przed wejściem do Antofagasty. Wojtek Radziun
via sms DK

s/y Panorama
21.03.2005, 22:36 CET

Pozycja: 31st37'S, 076st50'W. Płyniemy ciągle przy bardzo silnym wietrze 7B, chwilami dochodzi do 8B, obecnie wietrzymy foka sztormowego. Tak nie miało być !!! Nawet przyzwyczailiśmy się do dużej oceanicnej fali, a dziś Aga zrobiła pyszny wystawny obiad, czym wzbudziła niekłamany podziw u całej załogi. Mieliśmy jedynie problem z pochwyceniem ciągle uciekających talerzy. Praktycznie od Talcahuano dobowe przebiegi nie spadają poniżej 140Mm. Do Antofagasty pozostało nam około 600Mm. Pozdrawiamy jak zwykle gorąco, Wojtek Radziun
via sat-phone AB


s/y Panorama
20.03.2005, 23:25 CET

Pozycja: 33st15'S, 078st25'W. Dziś rano wypłynęliśmy z wyspy Robinsona i zmierzamy w stronę Antofagasty. Mamy co opowiadać o wyspie, ale to po powrocie. Teraz w nieustającym dobrym nastroju płyniemy przy wietrze 7B o dziwo z SE. Pozdrowienia od wszystkich dla wszystkich, Wojtek Radziun
via sat-phone AB


s/y Panorama
19.03.2005, 23:01 CET

Od wczoraj jesteśmy z zatoce Cumberland, stoimy w niedużym porciku. Jutro rano planujemy wypłynąć znów na Ocean i kierować się w stronę Limy. Humory nam dopisują, grom i zabawom pokładowym nie ma konca. Dziś szturmem zdobywaliśmy wyspę, która okazała się bardzo urokliwa. Pozdrowienia dla wszystkich, Wojtek Radziun
via sat-phone AB


s/y Panorama
18.03.2005, 22:40 CET
Pozycja 33st50'S, 078st39'W. Dziś o 1130 czasu lokalnego Marek zaoczył ląd w odległóści 60Mm. Teraz zostało jeszcze około 15Mm, ale zastanawiamy sie po co nam ten brzeg. Jesteśmy w doskonałych humorach, wszyscy wylegli na pokład, wiast 4-5B i choroba morska całkiem minęła. Wojtek Radziun
via sat-phone AB


s/y Panorama
17.03.2005, 23:08 CET

Pozycja 35st17'S, 76st10'W. Znów wieje troche mocniej 5-6B z SW, rozkołys się zwiekszył i nas męczy. Żyjemy nadzieją, że jeszcze dwa dni i się przyzwyczaimy do fali. Ewa zoobserwowała delfiny, nawet zostały nagrane, ale jakoś reszta załogi jej nie wierzy. Natomiest lwy morskie widzieli wszyscy. Ogromne podziękowania dla Roberta za prognozy pogody, pozdrowienia dla wszystkich. Wojtek Radziun
via sat-phone AB


s/y Panorama
17.03.2005, 00:36 CET

Pozycja 36st10'S, 73st39'W. Jesteśmy na oceanie, Właśnie przekroczyliśmy granice szelfu, nie przypuszczalem, że zrobi to tak duże wrażenie. Mamy korzystny wiatr 3B, a po wczorajszym sztormie pozostał jeszcze rozkołys i ta trzymetrowa fala dała się nam we znaki. Dopiero teraz, gdy się trochę uspokoiło zaczymamy jeść. Zmierzamy po cichu, pod pełnymi żaglami w stronę Juan Fernandez. Do tej pory nie zaobserwowaliśmy ani delfinów, ani ryb latających. Cała załoga wyległa na pokład i chłonie radość żeglugi. Pozdrawiamy serdecznie. Wojtek Radziun
via sat-phone AB


s/y Panorama
16.03.2005, 00:31 CET

Stiomy ciągle na kotwicy w Talcahuano. Nie pozwalają nam wyjść, chociaż wiatr zdecydowanie zalżał. Wypływamy jutro rano, prognozy są dobre. Pozdrawiam Wojtek Radziun
via sms AB


poprzednia załoga s/y Panorama 15.03.2005, 23:20 CET
Siedzimy na kawie w centrum Santiago. Oglądamy zakupy, gadamy o niczym, jest 30st. Wreszcie prawdziwie wakacje. Jerzy A. Kosz
via sms AB


s/y Panorama
15.03.2005, 16:21 CET

Całą noc walczyliśmy z kotwicą. Nie trzymała ze względu na rodzaj dna i silny wiatr. Teraz władze portowe zabroniły nam wyjścia ze wzdlędu na złe warunki. Załoga jakby nawet zadowolona, bo może odespać noc i poranne manewry. Pozdrawiam, Wojtek Radziun
via sms AB


s/y Panorama
15.03.2005, 03:26 CET

Wypływamy za 8 godzin tzn. o 0630 czasu lokalnego. Wszyscy na to czekamy. Kierunek wyspa Robinsona Cruzoe w archipelagu Juan Fernandez. Wojtek Radziun
via sms AB


s/y Panorama
14.03.2005, 17:06 CET

Ostatnią noc spędziliśmy już w hotelu. Na jachcie spała nowa załoga. Dziś jeszcze ostatnia wizyta, przekazywanie ostatnich uwag. To koniec naszego etapu i ostatnia relacja. Dziękujemy wszystkim za wspólpracę, szczególnie Andrzejowi za prognozy i Ani za centrum łączności. Dzisiaj jedziemy do Santiago. Jerzy A. Kosz
via sms AB


s/y Panorama
14.03.2005, 11:09 CET

Czesc, tutaj 5 rano. W zatoce Talcahuano smierdzi jak w sklepie rybnym. Mam wachte kotwiczna. Ptaki morskie krzycza jak szalone. Dzisiaj o 16 chcemywyplynac. Pozdrawiam Marek.
via sms RCh


s/y Panorama
14.03.2005, 02:42 CET
Nie kazdy moze skuc sie w Talcahuano stop pozdrowienia stop pelna integracja zalog w tawernie Miriscos stop
via sms RCh


następna załoga s/y Panorama
13.03.2005, 00:48 CET
Jesteśmy silni, zwarci i gotowi. Odżywiamy się owocami morza i avocado, czekamy na niedziele. Pozdrawiamy wszystkich z gorącego Chile z hotelu Grann Hotel Italia Talcahuano. Hasta la vista all babies. Załoga etapu VII
via e-mail AB


s/y Panorama
12.03.2005, 00:20 CET
Pozycja:40st32'S, 073st49'W. Jak widać z pozycji do końca ryczących czterdziestek już tylko 32Mm, i to sie czuje. Dziś cały dzień po gładkiej wodzie, z wiatrem i prądem w plecy, przy bezchmurnym niebie. Na jachcie wielkie suszenie, sprzątanie i naprawianie. Przekazanie w niedziele rano. Jerzy A. Kosz
via sms AB


następna załoga s/y Panorama
11.03.2005, 11:30 CET
Jest jeszcze ciemno i wszyscy śpią w hotelu (nie tylko my)- godz 0800 czasu lokalnego 1100 CET - tutaj żyje się wieczorami. My jesteśmy solidnie zmęczeni po wczorajszym zwiedzaniu Santiago. Dzisiaj prawdopodobnie udamy się pociągiem do Concepcion. Gorąco pozdrawiam Wojtek Radziun
via e-mail AB


s/y Panorama
11.03.2005, 00:15 CET
Wczorajsze wyjście na kolacje skończyło sie totalną klęską. Krowa nas pokonała. Nikt nie dokończył swojej porcji. Trzy tygodnie jedzenia jachtowego zmieniło nasze żołądki. Dziś cały dzień prac przy jachcie, zakupy, formalności. Właśnie ruszamy do ostatniego etapu do Concepcion. Prognozy mamy sprzyjające. Jerzy A. Kosz
via sms AB


zastępna załoga s/y Panorama
10.03.2005, 15:38 CET
Witajcie, melduje się załoga etapu Ameryka Poludniowa, cześć połnocna. Dotarliśmy szczęśliwie i bez klopotów do Santiago. Jesteśmy już w komplecie, brakuje tylko łódki. Na razie postanowiliśmy zwiedzić miasto i popróbować chilijskiej kuchni. Jest ciepło (28 stopni), słonecznie, mamy niedrogie spanie i bardzo nam się tu podoba. Pozdrowienia od calej załogi. Wojtek Radziun
via e-mail AB


s/y Panorama
09.03.2005, 22:47 CET

Stoimy w Puerto Montt. Po raz pierwszy od trzech tygodni przy kei. Po raz pierwszy od trzech tygodni byliśmy pod prysznicem. Jedziemy do miasta coś zjeść i zrobić rozpoznanie zakupowe. Jutro jeżeli warunki pozwolą znów w drogę. W nocy przekonaliśmy się, że to co piszą o marnej jakości piwa w Chile jest prawdą. Ze zbiornika głównego awaryjnie usunęliśmy wiaderko szlamu. Z rozmów pokładowych: Agnieszka patrząc na Michała - "Posiwiałeś nieco". Odpowiedź - "Coś Ty, ja tylko umyłem włosy". Jerzy A. Kosz
via sms AB


s/y Panorama
08.03.2005, 23:57 CET
Pozycja:43st11'S, 073st25'W. Do Puerto Montt 90Mm. Niestety skończył się wiart z S, więc na silniku gnamy dalej do góry (mapy). Już czuć prawie zapach portu, ale to dopiero jutro - jak Neptun pozwoli. Jerzy A. Kosz
via sms AB


s/y Panorama
08.03.2005, 00:45 CET
Pozycja:44st35'S, 075st13'W. Ostatniej doby przepłynęliśmy 163Mm. Od kilku godzin wieje z baksztagu, mamy 6B z S, korzystamy z tego sprzyjającego wiatru. Ocean się rozhuśtał, przy zjeździe z fali mamy 12kn. Od wczoraj kambuz strajkuje. Liczymy na to, że po jutrze będziemy w Puerto Mount, planujemy krótki postój, a później dalsze gnanie na północ. Tutejszy południowy wiatr przejmuje chłodem. Pozdrawiamy ciepło, Jerzy A. Kosz
via sat-phone AB


s/y Panorama
07.03.2005, 00:45 CET
Pozycja:47st09'S, 075st23'W. Jesteśym na Pacyfiku na wysokości Golfo de Penas, wypłynęliśmy z nieszczęsnych dla nas, ale pięknych kanałów. Na oceanie przywitało nas stado wielorybów, co najmniej kilka sztuk pływało dookoła jachtu i prezentowało fontanny, niestety nie chciały pokazywać ogonów, wcale nas się nie bały. Teraz wreszcie wieje z W, 4B w podmuchach nawet do 8B, płyniemy pod żaglami, nareszcie, z prędkością 6-8kn. Prawdziwa oceaniczna fala niektórym daje się we znaki. Nad nami przewala się kolejny front, pada śnieg z deszczem, skulona załoga coraz to patrzy na zegarak. Dziś miało miejsce niebywałe wydarzenie, spotkaliśmy jacht s/y Serenada pod bandera fińską, ale płynie na nim małżeństwo Polaków biologów. Obecnie żeglujemy równolegle i sporo rozmawiamy przez ukf-kę, co na szczęście jest bezpłatne. S/y Serenada jest opóźnioda względem planu podobnie jak my. Dzwoniliśmy do Finlandii, aby przebukować ich bilety i tym sposobem przyczyniliśmy się do rozwoju fińskiej nauki. Obserwujemy niesamowite niebo na którym widać wszystkie możliwe warstwy chmur. Jest pięknie, mewy latają. Jerzy A. Kosz
via sat-phone AB


s/y Panorama
05.03.2005, 00:05 CET
Pozycja:49st07'S, 074st24'W. Wiatr ciągle z N, paskudnie mokro, a temperatura wynosi 10stC. Stoimy w Puerto Eden. Z wyjściem czekamy na niską wodę, ponieważ musimy przejść przez cieśnine, co jest możliwe tylko przy pływie w dobrą stronę. W osadzie poza ślicznymi czarnowłosymi dziećmi i młodymi dziewczynami, też pięknymi, znajduja się dwa markety. W jednym jest alkohol, a w drugim paliwo, jedno i drugie podejrzanej jakości. Ropa mocno zanieczyszczona, whisky takie, że pić się nie da. Po dopłynięciu do osady humory załogi zdecydowanie się poprawiły, mamy ropę, więc jest nadzieja na dalszą pomyślną żeglugę. Objawem dobrego nastroju, jest to, że dziś po raz pierwszy zdecydowana większość załogi idzie na wspólny spacer. Jerzy A. Kosz
via sat-phone AB


s/y Panorama
04.03.2005, 00:15 CET
Pozycja:49st59'S, 074st29'W. Na północ przesuwamy sie w żółwim tempie, wieje ciągle prosto w twarz wzdłuż kanału. Próbujemy wszystkich sposobów, aby płynąć szybciej, jednak efekt jest dość marny. Wychodzimy wreszcie z "wyjących pięćdziesiątek", oby "ryczące czterdziestki" okazały się bardziej łaskawe. Ostatnią noc spędziliśmy na kotwicy i o świcie ruszliśmy w dalszą drogę. Zapasy żywnościowe sie zbyt szybko konczą, dziś upiekliśmy 4 blachy pizzy, która była pyszna i zniknęła błyskawicznie, chociaż nie mieliśmy już jajek aby dodać. Udało nam się również upiec 4 bochenki chleba. Foki nadal nam towarzyszą, a albatrosy zostały już na południu, wszystkiemu z oddali przyglądają się lodowce.Teraz widzimy jedynie ich białe szczyty. Pozdrowienia dla wszystkich. Jerzy A. Kosz
via sat-phone AB


s/y Panorama
03.03.2005, 00:03 CET
Pozycja:50st51'S, 074st21'W. Wieje obrzydliwe 6B z N, a kanały tutaj zbyt wąskie na halsowanie. Dlatego od wczoraj płyniemy na silniku, wszyscy mają już dość tego warczenia i smrodzenia. Zaczynamy własnie poszukiwania jakiejś miłej calety. Załogę opanowało lenistwo, wszyscy który nie muszą stać za kółkiem zalegają w kojach i doczytują ksiażki. Do głów przychodzą coraz to głupsze pomysły, teraz Kasia i Marcin w nawigacyjnej grają w łapki... a podobno to dorośli ludzie. Płyniemy w stronę Puerto Eden. Do tej osady wojskowej, którą trudna ja nazwać portem mamy jeszcze około 100Mm. Musimy stanąć w cywilizacji, aby uzupełnić zapasy w kambuzie i ropę. Jerzy A. Kosz
Jurek nie chciał wyjaśnić jakie są te głupie pomysły, via sat-phone AB


s/y Panorama
02.03.2005, 00:10 CET
Pozycja:52st32'S, 072st40'W. Wreszcie pogoda się ustabilizowała i płyniemy w pełnym słońcu, baksztagami iście po królewsku. Jesteśmy w Cieśninie Magellana. Podziwiamy niesamowite fiordy i góry Patagonii. Na pokładzie zapanowała ogólna radość, załoga na deku, nastrojowa muzyka sączy się z głośników. Sytuacja wróciła do normalności. Dosuszamy ostatnie wilgotne rzeczy. Jedynie Skiper zaszył się w swojej koi i nie chce wyjść. Pozdrawiamy bardzo radośnie. Marcin Lupa
via sat-phone AB


s/y Panorama
01.03.2005, 00:40 CET
Pozycja:53st53'S, 071st34'W. Wczoraj staliśmy w zatoce 30Mm od Puerto Juan w tratwie złożonej z 30 kutrów rybackich, my byliśmy oczywiście jedynym jachtem. To pierwsze spotkanie z cywilizacją, co z tego że obcą, miało niesamowity klimat. Wieczorem celebrowano urodziny Skipera, w prezencie dostałem zacny szkocki trunek i cygaro, które pozwolono mi wypalić pod pokładem. Dziś w Puerto Juan wysadziliśmy Jasia Amerykanina, który niestety musiał już wracać. Miałem nadzieje, że teraz pogoda sie poprawi, ale znów wieje z NW. Załoga zrobiła zakupy w wyniku czego przyniesiono 3 plecaki jedzenia i całkowicie ogołocono półki w sklepie. Niestety nie udało się kupić chleba, a ser mamy z gospodarstwa, natomiast nie narzekamy na brak wina. Jest ono dostępne w dowolnych ilościach. O 1730 minęliśmy najbardziej na poludnie wysuniety fragment Cieśniny Magellana i rozpoczęliśmy część powrotną wyprawy. Teraz płyniemy na północ na żaglach i silniku. Specjalne podziękowania dla sponsora sprzętu fotograficznego Kuby. Jerzy A. Kosz
via sat-phone AB


s/y Panorama
27.02.2005, 23:50 CET
Pozycja:53st38'S, 070st55'W. Jesteśmy już w Cieśninie Magellana, niedługo będziemy kotwiczyć. Dziś na nowo mogliśmy cieszyć się przyjemnościami żeglugi, wieje normalne 6B z SW. Aura bardzo zmienna, od gradu przez śnieg i deszcz po promienie słońce przebijającego się przez chmury. Wszystko dzięki Andrzejowi. Suszymy wilgoć, która przekraczała już wszelkie granice przyzwoitoci. Ostatnia noc minęła spokojnie, cytujac zapisy z dziennika jachtowego "uprasza się wachtę kotwiczną o niechrapanie". Dziś na obiad jedliśmy placki ziemniaczane, które oczywiście robiły się zbyt wolno jak na nasze potrzeby. Jutro w planie Pacyfik oraz nadganianie mil. Załoga zaczęła wychodzić na pokład z własnej woli, humory dopisują. Szykujemy się do uroczystej kolacji, nie wszyscy moga mieć urodziny w Cieśninie Magellana. Bardzo dziękuję za wszystkie miłe smsy. Jerzy A. Kosz
via sat-phone AB


s/y Panorama
27.02.2005, 00:15 CET
Pozycja:54st28'S, 071st08'W. Stoimy w zatoczce 30Mm od Cieśniny Magellana nieopodal lodowca Senochico, temperarura powietrza wynosi +5stC. a wody +3stC. Właśnie pieczemy pizze na kolacje, agragat pracuje. Ostatnia noc i dzisiejszy dzień obfitowały w atrakcje. Wczoraj zakotwiczyliśmy dopiero po ciemku przy wietrze 9B, manewr bardzo ułatwili nam Czylijczycy z kutrów kotwiczących w tej samej zatoce przez zapalenie świateł na swoich jednostkach. W nocy nasza kotwica dwukrotnie się zrywała. Gdy tylko zaczęlo się rozjaśniać, mimo pukających się w czoło Czylijczyków, zdecydowaliśmy odpłynąć. Przy wietrze 10B(w podmuchach zanotowaliśmy nawet 62kn) płynęliśmy z prędkocią 10kn na samym olinowaniu stałym. Na szczęście nasza droga na tym odcinku wiodła na wschód. W ciągu dnia odpalił pas asekuracyjny, zdarzenie w celach szkoleniowych utrwaliliśmy na kliszy fotograficznej. Pozdrawiam serdecznie Jerzy A. Kosz
via sat-phone AB


s/y Panorama
25.02.2005, 00:05 CET
Pozycja:54st52'S, 071st56'W. Od wczoraj zmagamy się ze sztormem, obecnie wieje około 8B. Wczoraj wiatr w podmuchach osiągał nawet 55kn. Wszystko jest pod kontrolą. Kambuz w osobie Skipera ze względu na bojowe warunki wydaje proste posiłki, zresztą zapotrzebowanie zdecydowanie zmalało. Specjalne gratulacje należą się koledze Lupie, który zdobył sprawność hydraulika naprawiając zapchany kingston w tych trudnych okolicznościach. Teraz czekamy aż się jeszcze trochę ospokoi i będziemy wchodzić midzy skały. Bardzo dziękujemy Andrzejowi Pochodajowi za prognozy i prosimy o więcej. Jerzy A. Kosz
via sat-phone AB


s/y Panorama
23.02.2005, 00:15 CET
Pozycja:54st52'S, 070st22'W, jesteśmy w ślicznej zatoczce Caleta Emilita otoczonej wysokimi górami, nieopodal widać zachodnie lodowce. Stoimy w tradycyjnie: na kotwicy z rufy przycumowani do drzewa. Dziś było dramatycznie, prędkość wiatru w kanale dochodziła do 52kn, co przy zupełnie gładkiej wodzie robiło ogromne wrażenie. Druga wachta uzurpuje sobie prawo do medalu za ocalenie nas. Dzicz kompletna, spotykamy jedynie zdziwone foki, które pukają się płetwą w czoło pytając co tu robimy. Jerzy A. Kosz
via sat-phone AB


s/y Panorama
22.02.2005, 00:31 CET
Pozycja: 54st45'S, 069st58'W. Stoimy w Caleta Esero Coloane(?) zatoczce otoczonej z trzech stron lodowcami, z których dwa schodzą prosto do wody, a trzeci kończy się moreną z jeziorem. Własnie kończy się dzień, promienie zachodzącego słońce odbija się od niebieskich szczytów lodowca nieprawdopodbnie zmieniając jego barwy. Stoimy przycumowani do drzew po obu stronach zatoczki, dziś kotwica nie jest potrzebna. Ekipa zwiadowcza poszła na lodowiec po niezbędny składnik potrzebny do adekwatnego uczczenie ocalenia. Od wielu godzin nie spotkaliśmy żywego ducha, nawet służby bezpieczeństwa zniknęły za horyzontem. Jeszcze w trakcie żeglugi oceanicznej całe stada delfinów towarzyszyły Panoramie przez wiele godzin, albatrosy również nas nie zaniedbały. Tu to się dzieje naprawdę! Jerzy A. Kosz
Rozmowa została przeprowadzona w bojowych warunkach, chwilami głos Jurka był zagłuszany przez trzask cielącego się lodowca, info via sat-phone AB


s/y Panorama
21.02.2005, 00:45 CET
Rano przepłytnęliśmy obok Skały, wyłamując się ze standartów uczciślimy to wydarzenie otwierając wiśniówkę domowej roboty. Neptun pozwolił aby marzenia żeglarzy się spełniły :-). Teraz po prawie dobie sztormowania jesteśmy 12Mm za Hornem, woda już spokojniejsza. Udajemy się w stronę wejścia do Beagle Canal - Bahia Cook. Jest Pieknie. Jerzy A. Kosz
via sat-phone AB


s/y Panorama
20.02.2005, 00:05 CET
Pozycja: 55st34'S, 066st40'W. Jesteśmy już około 30Mm od Hornu, pogoda piękna, wieje 6B z NW. Rano wypłynęliśmy z Puerto Willams. Tutaj wiekszość kanałów jest zamknięta dla żeglugi, musieliśmy załatwić specjalne pozwolenie co wiązało sie z biurokracją, bardzo dakładnym wyznaczeniem trasy i odpowiednimi kosztami. Samo pozwolenie kosztowało 100$. Teraz czujemy sie trochę jak w Rosji, często jesteśmy kontrolowani przez tutejsze służby, celem jest nasze bezpieczeństwo, ale musimy sie spowiadać z liczby załogi, narodowości, planowanej trasy. Mamy nadzieję o świcie dopłynąć do Skały, później będziemy kierować się na północny-zachód w stronę Puerto Montt. Bardzo dziękujemy za wszystkie ciepłe smsy, te słowa kierowane są głównie do mojej żony. Jerzy A. Kosz
via sat-phone AB


s/y Panorama
18.02.2005, 12:37 CET
0730 oddaliśmy cumy i opuściliśmy Ushuaia. Na dużym komplecie żagli płyniemy do Puerto Williams. Przed nami kanał Beagle w pełnym słońcu. Zapowieda się ładny dzień. Jerzy A. Kosz
via SMS AB


s/y Panorama
17.02.2005, 20:30 CET
Przesyłamy serdeczne i bardzo ciepłe życzenia urodzinowe dla Włodka Szczęsnego od calej załogi.
Jesteśmy w Ushuaia, leżymy na pomoście i trzymamy się desek aby wiatr nas nie zdmuchnął. Obecnie wieje 8B, czekamy na bardziej sprzyjającą aure. Jerzy A. Kosz
via sat-phone Włodek Szczęsny -> AB


s/y Panorama
17.02.2005, 17:00 CET
Punktualnie w poludnie nastąpiło przekazanie jachtu. Skiperzy znali siebie i jacht, więc rutynowe czynności poszły migem. Jest piękny dzień, niebo bez chmur, ciepło. Załoga na zakupach i przy pracach przy jachce, a ja leżąc na pomoście pracuje jako public relation. Odnosze wrażenie, że uśmiechnięty lodowiec nad nami akceptuje te działania. Tu jest taki napis: Ushuaia - end of the world, beginning of everything. Jerzy A. Kosz
via "zwykły" SMS AB


s/y Panorama
16.02.2005, 01:30 CET
Wczoraj wraz z załogą przylecieliśmy do Ushuaia. Panorama przybyła tu przed nami, co było miłym zaskoczeniem ponieważ spodziewaliśmy się jej dopiero za dwa dni. Oczywiście pierwszym punktem programu była połączona kolacja obu załóg. Impreza integracyjna skończyła się o świcie. Dały się zauważyć wyraźne braki kondycyjne ekipy Andrzeja, zapewne spowodowane trudami dotychczasowej żeglugi. Do wymiany załóg, co ma nastąpić we czwartek, jacht będzie stał przy kei. Stoimy luksusowo bo jako pierwszy jacht przy pomoście. Nie udało się nam polatać nad Tierra del Fuego, z powodu silnego wiatru wstrzymano wszystkie loty. Faktycznie wiało tak, że urywało głowę. To już tradycja, że przyjazd nowej ekipy zaczyna się od nauki pokory wobec warunków tu panujących. Zamiast latania była tradycyjna wycieczka na lodowiec. Pozdrawiam ciepło. Jerzy A. Kosz
via e-mail AB


s/y Panorama
16.02.2005, 14:06 CET
Na dziś przewidujemy klar jachtu i jak zostanie czas, to jakieś atrakcje. Pozdr. AP
via e-mail RCh -> AZK


s/y Panorama
15.02.2005, 20:30 CET
Niestety żeglowanie się już skończyło, ale nie rejs. Dzisiejszy dzień poświęciliśmy na kupienie prezentów, wysłanie kartek i wycieczki. Podzieliliśmy się na dwie grupy. Jedna udała się na lodowiec w poblizu Ushuaia, do podnóża którego można się dostać kolejką linową. Druga grupa zrobiła sobie wycieczkę do Parku Narodowego wąskotorową ciuchcią na linii zbudowanej przez więźniow w I pol. XX wieku. Prosto od komputera idę na wieczór kapitański, który urządzamy nietypowo w jednej z restauracji. Andrzej


s/y Panorama
14.02.2005, 20:30 CET
Kierujemy się już w stronę Ushuaia, jutro prawdopodobnie spotkamy nastepą załogę. Wszystko dobrze, pogoda nadal piękna. Andrzej.
via sat-phone AB


s/y Panorama
14.02.2005 0051CET
Pliki dźwiękowe z nagraniami relacji z ostatnich trzech dni rejsu przekazanymi przez kapitana Andrzeja Pochodaja przez telefon satelitarny.
11 luego 2005>   12 lutego 2005>   13 lutego 2005>
DK


Nastepna zaloga s/y Panorama - Buenos Aires
13.02.2005, 00:30 CET
Wczoraj (11.02) w Buenos Aires odbylo sie spotkanie dwoch klubowych zalog: ekipy Piotra wracajacej z okolic Fitz Roy i mojej zalogi, bedacej w Buenos tranzytem w drodze do Ushuaia. Spotkanie mialo charakter roboczy i polegalo na wymianie informacji miedzy ekipami. W trakcie prac w znaczacy sposob zmniejszono poglowie krow w Argentynie i uszczuplono krajowe zapasy wina. Niezwykle owocna wspolpraca zalog zostala niestety przerwana okolo czwartej nad ranem przez koniecznosc dowiezienia ekipy Piotra na lotnisko.Co z niejakim trudem udalo sie jednak wykonac. Ekipa dojezdzajaca pozostaje w Buenos jescze dwa dni i lecimy do Ushuaia aby zmienic Andrzeja. Pozdrawiamy z upalnej argentynskiej stolicy. Jerzy A. Kosz
via email AB


s/y Panorama
10.02.2005, 19:30 CET
Pozycja 54st56'S 069st09'W. Wczorajsza wspaniała pogoda pozwoliła wygrzewać się w słońcu. Tubylcy mówią, że od 10 lat nie było tak ciepło. Opuściliśmy Puerto Williams udając się na północ w stronę lodowców. Dopiero gdy przy burtach pływał lód nie mieszczący się do szklanki przeprosilismy sie z polarami. Noc spędziliśmy w zatoce Caleta Olla, gdzie urządziliśmy sobie party na deku: świece, gitara... Załogi okolicznych jachtów, głównie luksusowych zazdrościły nam tego "mazurskiego" klimatu. Dziś płyniemy aleją lodowców, widoki piękne, już nie tak upalnie. Andrzej.
via sat-phone AB


s/y Panorama
09.02.2005, 20:00 CET
Wczesnie rano wyszlismy z Puerto Williams do Caleta Olla, gdzie rozpoczyna sie szlak lodowcowy. Pogoda jak marzenie: slonce, wiatr od rufy, blekitne niebo. Czesc zalogi zaczyna traktowac rejs jak rejs w Chorwacji. Obecna pozycja: 54 st 54' S, 067 st 69 W.
via sat-phone RCh


08.02.2005.
Załoga Andrzeja po okrążeniu Hornu szczęśliwie wróciła do Puerto Williams. Obecnie zwiedzają wyspę.

s/y Panorama
08.02.2005, 21:00 CET
Jestemy w Puerto Williams. Pogoda karaibska, jest 20stC. Szorty, koszulki i olejki do opalania z wlasciwym filtrem. Pare osob z zalogi zazywalo dzisiaj kapieli w wodach Beagle Canal. Ale wychodzili z tej wody tacy odrobine sini. W tej chwili jestesmy na wycieczce w gorach. Na jutro planowana "wyprawa" na lodowiec. Andrzej.
via sat-phone JAK


s/y Panorama
07.02.2005, 21:00 CET
Pozycja 55st33'S 067st05'W. Teraz woda gladka jak na jeziorze, na silniku wracamy do Puerto Williams. Ostatniej nocy walczylismy z 8B, nad ranem ucichlo zupelnie. Do Hornu doplywalismy na silniku. O 1121 UTC podeszlismy, juz na zaglach, na 1/2 Mm do skaly. Fantastyczna pogoda, bezchmurne niebo, wiatr 3B z W. Niestety ze wzgledu na rozkolys nie dalo sie ladowac na wyspie. Otworzylismy szampana, podziekowalismy Neptunowi za opieke. Tradycyjna sesja fotograficzna - kazdy ze skala w tle, to nowy element do dyskusji na temat: Rola kiczu w zeglarstwie. I znowu jest wspaniale. Pozdrowienia. Andrzej.
via sat-phone JAK


s/y Panorama
06.02.2005, 20:15 CET
Pozycja 55st21'S 067st09'W. Wieje 7-8 z NW ale tym razem to nam nie przeszkadza. Plyniemy prosto na Horn z predkoscia 6+ kn. Wyszlismy rano z Puerto Williams i wygladalo bardzo zachecajaco. Niestety przy koncu Beagle Kanal zaczelo sie rozdmuchiwac i tak zostalo. Spotkalismy sporo zwierzakow. Delfiny dlugo plynely razem z nami, a foki usilowaly dokonac abordazu. Dzisiejszy obiad ugotowal Jeremi. Prosil aby info o tym zamiescic z adnotacja, ze zaloga nie tylko przezyla ale jej jeszcze smakowalo. Powyzsza informacja kierowana jest glownie do zony Jeremiego. Andrzej.
via sat-phone JAK


s/y Panorama
05.02.2005, 20:55 CET
Stoimy w Puerto Williams. Doplynelismy tu wczoraj rano. Po zwiedzeniu "miasta" odprawilismy sie na wyjscie. Za sprawa prognoz i warunkow postanowilismy nieco zmienic plany i nie plynac teraz na Horn, natomiast najpierw zwiedzic troche fiordy. Probowalismy plynac Kanalem Beagle na W ale jazda pod wiatr 30+ kn nie ma sensu. Wrocilismy do Puerto Williams. Stoimy spokojnie, ogladamy foki i albatrosy i czekamy az sie wydmucha. Piekna pogoda, slonce. Wczoraj bylo 20stC, chodzilismy w samych koszulkach. Tylko leb urywa. Prognoza na Horn do 60kn z W. Andrzej.
via sat-phone JAK


s/y Panorama
03.02.2005, 21:00 CET
Siedzimy wlasnie w indianskiej kafejce internetowej i nadajemy o pierwszym dniu zalogowania na Panorame. Po zwyczajowych katuszach dnia pierwszego: przekazaniu jachtu, zakupach, zakupach, zakupach i sztalowaniu paszy w bakistach porzucilismy shipa w celu doswiadczenia jak najwiekszej ilosci uciech cywilizacyjnych przed udaniem sie w mega dzicz. Wiedzeni instynktem samobojcow za drobne 100pln od lba wsiedlismy do 20-letniego Pipera i polatalismy jak jakies burzuje nad Ushuaia, National Park Terra del Fuego i okolicznymi wysepkami. Super!!!! Pilot byl tak wyluzowany, ze nawet dal Mareczkowi poprowadzic maszyne. Nie dal sie przekonac co do ladowania ale jakos mu to wybaczylismy :)))) W Ushuaia jest fajnie, wieje wsciekle (tak 6-7do 8B), indianie chodza po ulicach, a argentynsko-niemieckie emerytki buszuja po sklepach z pamiatkami w celach zakupowych. Martwi nas tylko ten wicher, bo jak troche nie zelzeje to przy przejsciu przez Horn bedzie niezla jazda. Mimo tego zaloga jest w bojowych nastrojach i chocby nie wiem co, to zdobedziemy ten kawalek skaly :)) Teraz udajemy sie pozrec 1/2 krowy w postaci argentynskich stekow i wypic lokalnego browarka z najdalej wysunietego na poludnie browaru swiata :))) Maciek
jak z powyzszego wynika, przekazanie jachtu mialo miejsce, a nowa zaloga juz odnalazla sie na jego pokladzie, info via e-mail, JAK

03.02.2005.
Po zacumowaniu w Ushuaia i wykonaniu szeregu prac na Panoramie zaloga antarktyczna przekazala jacht nastepnej ekipie. Zaloga Piotra, czyli poprzednia, w tej chwili wspina sie po lodowcach w okolicach El Calafate, nowa zaloga juz zdazyla sie ulokowac na pokladzie. Informacje jak zwykle w sms-traceing. W galerii zamiescilismy pare zdjec Panoramy w paku lodowym podczas proby wejscia do Marguerite Bay, ktore zaloga Piotra zdazyla wyslac z Ushuaia. (JAK)


s/y Panorama
01.02.2005, 20:00 CET
Tym razem to juz koniec etapu. Stoimy w Ushuaia. Chłopcy wysylaja wam pierwsze zdjecia. Wszyscy pracuja przy jachcie. Chyba tak bedzie przez caly jutrzejszy dzien. Nadrobilismy juz zaleglosci w staniu pod prysznicem. Od wczoraj jemy w miejscach gdzie talerze nie suwaja sie po stole. Ala.
info via "normalny" telefon, JAK


31.01.2005.
Wczoraj o 08.00 czasu lokalnego jacht Panorama wraz z załogą szczęśliwie zacumował w Puerto Williams na Ziemi Ognistej kończąc w ten sposób antarktyczną część wyprawy ORVALDI ANTARCTICA. W czwartek odbędzie się wymiana załóg w Ushuaia.


s/y Panorama
30.01.2005, 22:55 CET
O 08.00 LT jacht bez znaczacych strat zacumowal w Puerto Williams. Tym samym wrocilismy na kontynent prawie konczac etap antarktyczny. Jutro plyniemy do Lapataia i potem juz do Ushuaia aby przygotowac jacht do przekazania ekipie Andrzeja. Pozdrawiamy. Piotr.
info jeszcze via sat-phone, ogromne gratulacje dla Piotra i calej zalogi za udany rejs i realizacje tego co zaplanowali, JAK


s/y Panorama
28.01.2005, 23:55 CET
Pozycja 57st53'S 066st06'W. Wieje z N ale tak delikatnie, postawilismy genue i mamy predkosc okolo 5kn. Ladne niebo, prawie bez chmur. Czuc, ze to juz spory kawalek od Antarktydy, jest wyraznie cieplej, sciagnelismy z siebie jedna wartwe polaru. Sami nie wiemy czy nalezy sie cieszyc, ze za pare dni bedziemy w porcie czy zalowac, ze to juz prawie koniec. Skonczyly sie wieloryby, nie ma juz albatrosow. Poki co czytamy wszystkie ksiazki, na ktore wczesniej nie bylo czasu. Teraz nawet "harlekiny" - gdyby byly - cieszyłyby sie duzym wzieciem. Do zobaczenia na kontynencie. Ala.
via sat-phone JAK


s/y Panorama
27.01.2005, 20:15 CET
Pozycja 58st39'S 063st52'W. Bezwietrznie, plyniemy na silniku. Do Hornu 180 Nm. Na jachcie wszystko w porzadku. Zero atrakcji. Piotr.
Piotr zatelefonowal podczas wykładu Grzesia o falach monstrualnych. Wyklad przerwano, wysluchano relacji, wymieniono pozdrowienia i liczne audytorium wrocilo do rownan opisujacych omawiane zjawisko, starajac sie nadazac za prelegentem. JAK


s/y Panorama
26.01.2005, 17:45 CET
Pozycja 60st17'S 062st14'W. Tym razem wieje ale nuda. Jak to przy powrocie wszyscy tacy nieswoi. Idziemy pod bezanem, grotem z II refami i fokiem prosto na Horn z predkoscia 6+kn. Czekajac na obiad oznaczamy wedlug klucza latajace nad nami albatrosy. Dziennik jachtowy sie konczy, przywiezcie nowy. Piotr.
via sat-phone JAK


25.01.2005. Wprowadzono zmiany w grafiku.
Wymiana załóg IX i X etapu nastąpi w Havanie. Etap X poprowadzi kpt. Andrzej Pochodaj. Umieszczono informację Kapitana o etapie X (RCh).

s/y Panorama
25.01.2005, 21:15 CET
Pozycja 61st26'S 060st30'W. Wieje 3-4B z WNW, niebo zachmurzone, plyniemy ok. 5kn w slusznym kierunku. Na jachcie zrobilo sie sennie. Kto może zalegl w koi. Po czesci za przyczyna wczorajszych atrakcji na King George, po po czesci po zjedzeniu budyniu, po pol litra na glowe. Admirality Bay opuscilismy wczoraj wieczorem i przez Nelson Strait weszlismy w ciesnine Drake. Wysp juz nie widac co oznacza, ze pozegnalismy Antarktyde. Teraz przed nami pare dni zeglugi po otwartej wodzie. Na szczescie prognozy meteo nienajgorsze. Piotr.


s/y Panorama
24.01.2005, 14:15 CET
Pozycja 62st08'S 058st28'W. Bez wiatru, niebo zachmurzone. Stoimy na kotwicy w Admiralty Bay na King George Island. Przyplynelismy tu wczoraj o 2100 LT. Teraz na zmiane plywamy na dinghy do stacji Arctowskiego. Jestesmy bardzo zyczliwie przyjmowani. Wreszcie pierwsza kapiel w cieplej wodzie po trzech tygodniach. Troche dopralismy garderobe i wysuszylsmy rzeczy, ktore zmokly w drodze tutaj - a poniewaz warunki mielismy takie raczej bojowe wiec bylo co suszyc. Po opuszczeniu wyspy Enterprise pozeglowalismy na Deception. Wbrew prognozom mielismy 7-8B od dziobu. Kiedy podplynelismy do wyspy wiatr zmienil kierunek na S i na wejsciu do Port Foster przy Entrance Point zrobilo sie spore zafalowanie. Dlatego kotwiczylismy na sasiedniej Livingston Island w False Bay. Dzien spedzilismy na wycieczkach po wyspie i ogladaniu lodowcow. Surowe i posepne miejsce z porozrzucanymi koscmi wielorybow na kamienistym brzegu. 22 stycznia obchodzilem urodziny. Wprawdzie, w zgodzie z metryka, to powinno byc dzien wczesniej ale nie bylo warunkow do imprezowania. Dostalem od zalogi tort antarktyczny. Dzisiaj, stojac na King George, poprawilismy pare rzeczy przy jachcie, glownie dotrymowalismy olinowanie grotmasztu. Czesc zalogi jeszcze w bazie na brzegu. Na 1800 LT zarzadzilem zbiorke na pokladzie. Dokonczymy przygotowania i przed noca ruszamy w droge powrotna. Mam nadzieje,ze przejdziemy Ciesnine Drake bez wiekszych przygod. Szkoda nam opuszczac to miejsce ale chyba kiedys trzeba to zrobic. Piotr.
info via sat-phone, JAK


s/y Panorama
21.01.2005, 18:10 CET
Pozycja 63st30'S 061st16'W. Wieje rzeskie 7B z N, pochmurno, pada snieg. Sprowadzilo to zaloge do wlasciwego wymiaru. Szczegolnie po wczorajszym slonecznym i cieplym dniu kiedy juz zaczelo sie wydawac, ze mamy lato. W ciagu ostatnich dwóch dni bylismy na wyspach Cuverville i Enterprise. Na tej drugiej sa dobrze zachowane slady dzialalnosci wielorybniczej: opuszczone chaty, drewniane lodzie, kociol do topienia tluszczu i stosy wielorybich kosci. Cumowalismy do brazylijskiego jachtu, ktory cumowal do zatopionego wraka statku wielorybniczego. Nurkowałem przy wraku, w najniższym punkcie jest poniżej 20m glebokosci. Przy okazji obejrzalem Panorame od dolu - wyglada dobrze, nawet antifouling sie trzyma. Przy przedzieraniu sie przez pack troche porysowalismy niebieski pas tuż nad linia wodna, bedziemy malowac w Ushuaia. Przed nami jeszcze Deception i byc moze King George - zobaczymy jak wyjdzie z czasem. A potem już trzeba sie bedzie zbierac do powrotu przez Ciesnine Drake. Piotr.
via sat-phone JAK


s/y Panorama
19.01.2005, 12:20 CET
Pozycja 64st56'S 063st16'W. O godzinie 0300 (local time) 6 osób z zalogi wyladowalo bez przeszkod na kamienistej plazy Polwyspu Antarktycznego, na Wybrzezu Danco. Niesamowita sceneria - na kamieniach leza kosci wielorybow. W tej chwili cala grupa zdobywa szczyt Hauron (1350m). Niestety chmury na poziomie 1000 m uniemozliwiaja obserwacje. Przez UKF podaja, ze podchodza zakosami po lodowcu, sa na wysokosci ok. 1000 m. Na jachcie zostaly cztery osoby. Plywamy sobie powolutku miedzy duzymi kawalami lodu. Nie jest to pack, a bryly lodu, ktore odrywaja sie od licznych tu lodowcow. Slonca nie ma, lekki mroz, wiatr 2-3B z S. Obserwujemy pingwiny wyskakujace z wody, czasami parami. To co sie dzieje dookola ma miejscami dramatyczny przebieg. Kiedy skua (wydrzyk po naszemu) porywa malego pingwina to jest to przejmujacy widok. Na 1800 naszego czasu wyznaczono podjecie grupy wspinaczkowej z plazy. Wtedy przekazemy nastepne informacje i postanowimy co dalej. Piotr.
via sat-phone JAK


18.01.2005. Panorama dotarła do brzegów Antarktydy.
Kapitan Piotr Kuźniar przekazał informację o sytuacji przez telefon satelitarny.
GALERIA wzbogaciła się o zdjęcia z III etapu z eksploracji Półwyspu Antarktycznego.


s/y Panorama
15.01.2005, 23:05 CET
Pozycja 65st51'S 067st39'W. I znowu slonce. Wiatr 2B z SW. Drobny i nieliczny pak. Wspaniala widocznosc, wyspa Adeleidy nadal widoczna choc jestesmy na wysokosci Renaud. Wciaz mam w pamieci nasza probe przedarcia sie do Margeurite Bay. Lod napierajacy z obu stron. Foki na lezace na krach, ktore na nas nacieraly, odwracaly sie z niesmakiem na nasz widok. Nie mozna sobie tego wyobrazic - to trzeba tu zobaczyc. Tu jest zupelnie inaczej niz na polnocy. Humpbacki przeplywaly nam pod dziobem, a byly bez watpienia wieksze niz nasz kadlub. Przeszlismy na system dwoch wacht osmiogodzinnych. Siedzimy na pokladzie i wypatrujemy kolejnych wielorybow. To wlasnie one i inne zwierzeta robia najwieksze wrazenie. Otaczajaca przyroda jest powalajaca. Szkoda czasu na spanie. I tak jestesmy nieco wybici z rytmu. Slonce wprawdzie zachodzi ale tylko krotko i swiatlo, nawet po zachodzie, pozwala robic zdjecia bez doswietlania. Dzisiaj ostatecznie skasowalismy sloiki z miesem, zrobione w Ushuaia (powedrowaly do achterpiku, nie za burte). Od jutra przechodzimy na jarskie menu. Mamy spore zapasy sosow na pomidorach. Wiec w perspektywie makaron z sosem pomidorowym i pure z tym samym. Jest wspaniale. Pozdrawiam wszystkich, Ala. Ewa, która wlasnie wyszla na poklad, dolacza sie do pozdrowien.
via sat-phone JAK


s/y Panorama
14.01.2005, 23:55 CET
Pozycja 67st15'S 070st22'W. Niestety wracamy. Probowalismy przebic sie przez pak lodowy korytarzem, ktory otwieral sie do Marguerite Bay. Kiedy predkosc spadla nam do 0.5 kn i wiatr zmienil sie na SW pak zaczal tak gestniec, ze zdecydowalem sie zawrocic. W tej chwili juz jestesmy na czystej wodzie i wolno posuwamy sie na N. Podejdziemy do granicy lodu, gdzies w okolicach Anwers, Renaud i tam sprobujemy dojsc do brzegu. Dzisiaj opuscilismy ponton na wode, zrobilismy troche zdjec Panoramy w lodzie. Zamarzla pompa wody zaburtowej w kambuzie. Na szczescie pompa wody slodkiej dziala bez zarzutu. Teraz znowu bezchmurne niebo, superrefrakcja i widzialnosc poza horyzont. Wieje leniwie 2B z SW i jest fajniutko. Piotr
via sat-phone JAK


s/y Panorama
14.01.2005, 11:50 UTC
"Pozycja 67°16'S 070°12'W. Świeci słońce, Wyspę Adelaidy widać jak na dłoni. Widzimy też bardzo dokładnie i wyraźnie Wyspę Aleksandra, która oddalona jest od nas o około 120-130Mm. Wiatr 2°B, temperatura 0°."
Tak wyglądała relacja przekazana mi przez kpt. Piotra Kuźniara, przekazałem im informacje na temat sytuacji lodowej i współrzędne otwierającego się wejścia w paku lodowym do Zatoki Małgorzaty. Jednak czy będą wchodzić czy nie uzależnione będzie od aktualnej sytuacji. Piotr przekazał że postara się zbliżyć do wejścia i ocenić jeszcze stan paku. Północono wschodnia część Zatoki jest całkowicie wolna od lodu jednak dostęp do niej nie jest jeszcze możliwy.
via sat-phone DK


s/y Panorama
13.01.2005, 20:25 CET
Pozycja 66st32'S 068st36'W. Pada snieg. Przekroczylismy kolo podbiegunowe. Na te okolicznosc otworzono butelke szampana. Tym razem do korespondencji zakradl sie chaos. Spowodowany glownie tym, ze mowili prawie wszyscy wydzierajac sobie nawzajem telefon (efekt szampana?). Zrozumialem, ze: przelozyli date proby ladowania, nie weszli w Pendleton Strait, posuwaja sie wzdluz Adelaide Island. Jedno bylo dla mnie jasne, choc nie bylo przekazane w sferze werbalnej, oni sa naprawde szczesliwi, ze tam sa - to sie slyszy w ich glosach. Dziekuja Robertowi Krasowskiemu za prognozy przesylane SMSami. Nasluchuja zgodnie z procedura ale wszystkie radia milcza. Ewa prosila aby ucalowac wszystkich. Zadosc jej prosbie zamierzam uczynic przynajmniej po czesci, zaczne od niewiast.


s/y Panorama
12.01.2005, 23:05 CET
Pozycja 65st33'S 066st41'W. W nocy sniezyca. Poklad i wachte zasypalo sniegiem. Teraz bezchmurne niebo i pelne slonce. Cieplo - nosimy tylko po dwa polary. Widzialnosc 60-70Nm. Po zupelnie gladkiej wodzie, na silniku podchodzimy do Pendleton Strait. Dzisiaj spotkalismy stado humpbackow. Zrobilismy fantastyczna sesje fotograficzna. Mamy najbardziej klasyczne ujecia "ogon nad woda". Jeden z wielorybow przeplywajac kolo jachtu zrobil czerwona kupe. Na jutro przewidziane pierwsze ladowanie. Wyspy widoczne jak na dloni. Pozdrawienia dla wszystkich nam bliskich. Zaloga.
via sat-phone JAK


s/y Panorama
10.01.2005, 23:50 CET
Pozycja 62st00'S 066st11'W. Slonce, lagodny wiatr z N popycha nas na dol z predkoscia 4kn. Rano byla mgla i mzawka. Troche zmoklismy. Kiedy wyszlo slonce postanowilem przewietrzyc jacht. Otworzylem luk w kapitanskiej. Jedyna fala jaka dzis weszla na poklad prawie w calosci zagoscila w mojej kabinie. Spiwor jakos wykrecilem, z komputera wylalem wode, najgorzej jest z materacem. Humory dopisuja, jedzenie na wysokim poziomie. Oczywiscie, ze jest cieplo - szczegolnie od momentu gdy PMI zbil jedyny na jachcie termometr. Nie sprawdza sie system koi przejsciowych. Kiedy podczas kiwania w osemce jedna osoba nie zdazyla... [ingerencja cenzury estetycznej, pozwolilem sobie opuscic barwny opis zdarzenia, JAK].
Pozdrawiam, Piotr.
via sat-phone JAK

s/y Panorama
09.01.2005, 22:45 CET

Pozycja 59st47'S 066st17'W. Dzis caly dzien halsowalismy pod slabnacy wiatr z S. Teraz siadlo zupelnie, jest slonecznie, idziemy na silniku. Po wygladzeniu wody skonczyly sie indywidualne rozmowy z Neptunem i odzylo zycie towarzyskie w messie. Poczatkiem aktywnosci byl obiad przygotowany przez Ale (avocado, szynka z melonem, brzoskwinie). Jest cieplo i optymistycznie. Piotr.
korespondencja via sat-phone; Ala, ktora czytala mi tekst Piotra, dodala tylko, że skipper nie zdejmuje z siebie kombinezonu z polaru o gramaturze 300 i wedlug reszty zalogi jest obrzydliwie zimno. Ala prosila aby serdecznie pozdrowic swoja poprzednia zaloge.
via sat-phone JAK




s/y Panorama
08.01.2005, 22:30 CET
Pozycja 58st35'S 067st17'W, wiatr siada, stawiamy grota. Jednak sporo czasu plynelismy pod nowym trajslem. W tej chwili niz odchodzi, cisnienie idzie w gore, ale niestety wiatr zachodzi na SW i ma tendencje do S - co nie jest dla nas korzystne. Na pokladzie wszystko OK, chociaz osemka z W przerzedzila zaloge w messie. Pare osob odbylo powazna rozmowe z Neptunem. Byly momenty, ze fale chodzily po calej dlugosci pokladu. Teraz idzie ku lepszemu pomimo 3stC temperatury wody. Piotr
via sat-phone JAK


07.01.2005.
W tym tygodniu rozpoczął się IV etap Wyprawy. Rejs na trasie Ushuaia - Półwysep Antarktyczny (Antarctic Peninsula) - Ushuaia. Załoga tego etapu dotarła do Ushuaia tuż po świętach i czas do zaokrętowania spędziła na przygotowaniu zaprowiantowania i treningach w miejscowych górach. Jacht wypłynął z Ushuaia wczoraj rano i skierował się do Port Williams w celu dania zadość przepisom granicznym. Wczoraj wieczorem Panorama wyszła z portu na wody Cieśniny Drake'a i kieruje się ku Antarktydzie.

s/y Panorama
07.01.2005, 12:00 CET
Pozycja 55st58'S 067st10'W, Isla Hornos po prawej burcie, mniej niz 1Nm. Wiatr z W, 5-6B, w podmuchach 8B. Wreszcie normalna oceaniczna fala - zobaczymy jaka bedzie frekwencja w messie przy obiedzie. Przy pelnym sloncu zrobilismy sesje fotograficzna. Idziemy rowno na poludnie. Po dotarciu do Shetland Islands i rozpoznaniu sytuacji lodowej podejme decyzje co dalej. Jest wspaniale. Pozdrawiam. Piotr
via sat-phone JAK


s/y Panorama
06.01.2005, 20:30 CET
Pozycja 54st55'S 067st21'W, idziemy na silniku pod 4B z E. O 0730LT weszlismy do Port Williams. Czas minal na zwiedzaniu miasta i odprawie. Po 1400LT ruszylismy dalej w pelnym sloncu. Krotko potem plynelismy juz w ulewnym deszczu. W tej chwili za sterem stoi skiper. Piotr w ten sposob musi odreagowac zjedzenie krwistego befsztyka - ktorego nie znosi. Ala (i Piotr zza plecow Ali)
via sat-phone JAK

s/y Panorama
06.01.2005, 07:49 CET
Płyniemy, za nami światła Ushuaia. Jest piękny, mroźny świt.
Włodek
AZK

s/y Panorama
06.01.2005, 06:36 CET
Wlasnie oddalismy cumy. Zatrzymala nas jeszcze naprawa swiatla dziobowego, usunieta dzieki nieugietej postawie PMI i Pawla. Wszystko OK. Kapitan usmiechniety, choc zjechany jak arabskie sandaly. Zaloga z optymizmem nadaza. A wczesniej bylo: Trzy dni przygotowan. Zakupy, na cztery tygodnie. Sztalowanie jachtu. Wymiana oleju w silniku. Montaz naprawionej stacji MFHF Icom. Montaz wielu elementow przywiezionych z Polski, w tym nowego kompasu i naprawionego wiatromierza. Tankowanie tony paliwa kanistrami bo keja przy dystrybutorze zajeta. Naprawa zagli. Mycie i skladanie pontonu. I jeszcze z tysiac innych czynnosci, o ktorych nie pisali. I oczywiscie, tradycyjna herbata przed wyjsciem.

na podstawie wszystkich maili, SMSow i rozmow telefonicznych, otrzymanych ostatniej nocy i w ciagu ostatnich dni, zyczymy zalodze spelnienia ambitnych planow i bezpiecznego powrotu, JAK


04.01.2005.
Wczoraj, 3.01.2005 r., Panorama dotarła szczęśliwie do Ushuaia kończąc w ten sposób III etap Wyprawy. A w dzisiejszej Gazecie Wyborczej ukazał się kolejny artykuł o poczynaniach naszych Koleżanek i Kolegów z IV etapu w Argentynie.


s/y Panorama
03.01.2005, 11:05 CET
Jestesmy w Ushuaia. Slawek
JAK


Następna załoga s/y Panorama - Ushuaia
02.01.2005, 20:50 CET
Najnowsze zdjęcia z ostatniej wędrówki.
Zobacz zdjęcia

PMI

Następna załoga s/y Panorama - Ushuaia
02.01.2005, 01:50 CET
Nowy Rok przywitaliśmy wejściem na szczyt 1406 m - piękna wycieczka przez dolinę bobrów.
Zobacz zdjęcia

Włodek Szczęsny
AZK


s/y Panorama
01.01.2005, 19:55 CET
Pozycja jachtu 56st39'S 064st24'W, wiatr NW 5-6B. Robia wszystko aby zdazyc do Ushuaia na czas ale warunki takie malo sprzyjajace.
JAK


Smsy-y z 2004 roku








CYBERSTUDIO - projekt i wykonanie serwisu
www.cyberstudio.com.pl